Oceń
Maja Ostaszewska i kontrowersyjna wypowiedź o dzikach. Wybitna aktorka teatralna i filmowa powiedziała, że dziki masowo przenoszą się do miast, bo boją się odstrzału w lasach. Okazuje się jednak, że to nie strach przed myśliwymi skłonił dziki do bycia mieszczuchami. Co więcej, są dostępne badania migracji dzików do miast, z którymi zapewne gwiazda kina i teatru prawdopodobnie się nie zapoznała.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Wypowiedź Mai Ostaszewskiej o dzikach w miastach
- Skąd się biorą dziki w miastach?
- Dziki i źródła pożywienia w miastach
- Badania naukowe migracji dzików do miast
- Czym jest synurbanizacja dzików
Maja Ostaszewska o dzikach
Maja Ostaszewska konsekwentnie broni dzików. Tym razem wywołała dziką awanturę stwierdzając, że dziki masowo uciekają do miast przed polowaniami i odstrzałem. Delikatnie mówiąc, internet nie pozostawił na tej wypowiedzi suchej nitki. Czy maja Ostaszewska miała rację? Są dostępne badania naukowe, wyjaśniające jaka jest naprawdę przyczyna migracji dzików na tereny miejskie. Owszem, w miastach presja łowiecka jest znacznie mniejsza, a dzikom nie zagrażają duże drapieżniki, jednak nie jest to główny powód masowej migracji. Sprawa jest bardziej złożona, niż tejże świetnej aktorce się wydaje. Postarajmy się to wyjaśnić i obalmy kilka mitów.
Można znaleźć wiele wypowiedzi ekspertów, leśników i myśliwych, którzy mówią wprost: dziki nie boją się myśliwych na tyle, by masowo migrować do miast. Są to bardzo inteligentne zwierzęta. Gdy czują zagrożenie w lesie, owszem, uciekają z terenu polowania, ale po jakimś czasie wracają na swój teren, do którego są przywiązane.
Liczebność dzików w miastach nie rośnie przez odstrzał w lasach. Jeśliby tak było, to w obwodach, które okalają Warszawę, dzików by nie było, a tak nie jest - wyjaśnił Wacław Matysek z PZŁ. (PAP)
Skąd tyle dzików w miastach?
Lasy Państwowe zwracają uwagę, że rozwój miast powoduje coraz częstsze sąsiedztwo ludzi i dzików, a zwierzęta uczą się korzystać z ludzkich siedlisk oraz resztek jedzenia. Dzik po prostu chce zdobyć jak najbardziej kaloryczny pokarm, zużywając jak najmniej kalorii i energii na jego pozyskanie. Miasto to idealne stołówka. Pokarm na krzywy ryj bez wysiłku. Śmietnikowe all inclusive. Jak czytamy na łamach Science Direct, badania prowadzone w Barcelonie i w Niemczech wykazały, że dziki częściej pojawiały się w określonych fragmentach miejskiego krajobrazu, zwłaszcza tam, gdzie znajdowały się tereny zielone i potencjalne źródła pokarmu.
Co więcej, jak wyjaśniają warszawskie Lasy Miejskie, "jeśli dziki raz nauczą się, że obecność człowieka = jedzenie, będą nachalnie go poszukiwać, stracą naturalny lęk przed człowiekiem, a nabytą wiedzę będą przekazywać swoim młodym".
Dziki są wszystkożerne, a w mieście mogą znaleźć pożywienie w parkach, ogrodach, na trawnikach czy terenach porośniętych roślinnością. Dodatkowo dostępne są źródła pochodzenia antropogenicznego: odpady spożywcze, kompost, resztki jedzenia czy karma pozostawiana dla zwierząt (np. wystawiana karma dla kotów). Do tego wiele osób bezrefleksyjnie dokarmia dziki na blokowiskach, karmiąc je z ręki lub rzucając im jedzenie z okien.
Dziki w miastach i urbanizacja
Najwyższa Izba Kontroli, w analizie dotyczącej obecności dzikich zwierząt w miastach, zwróciła uwagę, że postępująca urbanizacja prowadzi do włączania naturalnych siedlisk do obszarów miejskich, a także do przecinania dawnych szlaków przemieszczania się zwierząt. Jednocześnie środowisko miejskie może oferować im korzystne warunki bytowe. Parki, ogródki działkowe, zadrzewienia, nieużytki, doliny rzeczne, pasy zieleni, brzegi cieków wodnych - tworzą coś w rodzaju sieci połączonych ze sobą siedlisk, które są idealne dla dzików.
Najczęściej to ludzie wkroczyli na obszar, na którym żyły dzikie zwierzęta. W Warszawie zabudowany ma zostać Łuk Siekierkowski, który jest ostoją dzików i innych zwierząt, znikają łąki, są plany zabudowy okolic Jeziorka Czerniakowskiego- wyjaśnił dr hab. Jakub Gryz z Instytutu Badawczego Leśnictwa (PAP).
Jak czytamy na łamach Springer Nature, dziki nie potrzebują rozległego, nieprzerwanego kompleksu leśnego, aby funkcjonować. Badania telemetryczne prowadzone w Budapeszcie wykazały, że monitorowane dziki pozostawały w granicach miasta. Szczególnie chętnie wykorzystywały obszary zadrzewione i miejsca zapewniające odpowiednią osłonę. Ich areały osobnicze były przy tym mniejsze niż u dzików żyjących w bardziej naturalnym środowisku. Jak wykazały badania z Bordeaux, zwierzęta intensywnie korzystały z miejskich lasów jako miejsc odpoczynku, natomiast nocą żerowały między innymi na miejskich łąkach.
Obecność dzikich zwierząt (wolno żyjących) w miastach wynika głównie z postępującej urbanizacji. Rozszerzanie granic administracyjnych miast powoduje, że włączane są do nich naturalne siedliska zwierząt, a ich szlaki migracyjne - przecinane. Zwierzęta szybko adaptują się do życia w warunkach miejskich, gwarantujących pokarm i dostępność schronień. Jednak występowanie ich w przestrzeni miejskiej często prowadzi do sytuacji konfliktowych- wyjaśnia Naczelna Izba Kontroli.
Synurbizacja dzików
Dzik może znaleźć w mieście jedzenie, wodę i schronienie, a jednocześnie napotykać mniej naturalnych zagrożeń niż w środowisku leśnym. W miastach nie ma dużych drapieżników, nikt do nich nie strzela. Mamy więc do czynienia z synurbizacją, czyli przystosowywaniem się dzikich zwierząt do funkcjonowania w środowisku miejskim.
Nie wszystkie dziki przyszły do miasta z lasu. Coraz więcej dzików to „dziki miejskie”, które nigdy lasu nie widziały. Kolejne pokolenia dzików rodzą się w miastach, a gdy kiedyś próbowano je wywozić do lasów, zupełnie nie potrafiły sobie tam poradzić i wracały na tereny miejskie. Co więcej, badania pokazują, że miejskie dziki mogą różnić się od swoich leśnych odpowiedników między innymi dietą, masą ciała i kondycją organizmu. W badaniu przeprowadzonym w Hiszpanii dziki z terenów miejskich miały większe rozmiary ciała, większą masę oraz lepszą kondycję niż osobniki spoza miasta.
Dziki, ASF i rosnąca populacja
Wacław Matysek z PZŁ w rozmowie z PAP wyjaśnił, że populacja dzików rośnie w miastach na obszarach, na których nie ma już przypadków Afrykańskiego Pomoru Świń (ASF), choć formalnie obszar może być nadal objęty restrykcjami. ASF w ostatnich latach ograniczał populację dzików, a teraz ona się odradza w miastach, gdyż nie prowadzi się tam odstrzału dzików, a ich odłowienie i przesiedlenie jest niezgodne z prawem ze względu na restrykcje wynikające z zagrożenia ASF
Człowiek może nieświadomie „zapraszać” dziki
Jednym z najłatwiejszych do ograniczenia czynników jest dostęp do pokarmu pozostawianego przez ludzi.
Dziki w miastach mogą korzystać z:
- niezabezpieczonych pojemników na odpady,
- kompostowników,
- resztek jedzenia,
- owoców spadających z drzew,
- ogródków i działek,
- karmy pozostawianej dla zwierząt,
- a w niektórych miejscach także z celowego dokarmiania.
Źródło: Science Direct, Lasy Państwowe, Lasy Państwowe, Springer Nature, Naczelna Izba Kontroli, Frontiers, OUP Academic, Polska Agencja Prasowa
Oceń artykuł
