Oceń
Tygrysy to niebezpieczne zwierzęta, owiane mitami i legendami. A może to właśnie te legendy są niebezpieczne dla tygrysów? Jak podaje National Geographic, mówi się, że w sumie te największe koty świata mogły zabić w Azji nawet milion ludzi. Szczególnie jeden tygrys zapisał się krwawo w historii Indii. Tygrysica z Champawat - najsłynniejszy z tygrysów bengalskich, pożerający ludzi na przełomie XIX/XX wieku. Po latach zaczyna przebijać się prawda o azjatyckich tygrysach ludojadach i ich tragicznej historii.
Popkultura ubóstwia zwierzęta ludojady. Lwy Duch i Mrok (istniały naprawdę) stały się bohaterami filmu. Krokodyl Gustaw również został gwiazdą kina za rzekome zjedzenie 300 osób. Rekiny (żarłacze białe) stały się niemalże celebrytami po filmie „Szczęki”… co zapoczątkowało masakrę i teraz rekinom grozi całkowicie wyginięcie. Ten sam los czeka tygrysy? Legendarna tygrysica z Champawat, również dzięki swojej legendzie ludojada, przyczyniła się do przetrzebienia tygrysiej populacji? Czy naprawdę była wcieleniem diabła... a może stworzyli ją brytyjscy kolonizatorzy?
Po latach prawda zaczyna wygrywać z legendą. A jest to prawda smutna, historia tragiczna. Wiemy już dlaczego tygrysica z Champawat polowała na ludzi. I dlaczego polowano na nią.
Tygrysica z Champawat zjadła 400 osób. Legenda kontra fakty
Czy tygrysy naprawdę jedzą ludzi? Największe koty świata cierpią z powodu swojej renomy. Tygrysy azjatyckie w bajkach, baśniach, filmach i grach komputerowych mają wizerunek bezwzględnych ludojadów. Jak jednak wykazały badania, tygrysy w Azji unikają ludzi. Owszem, mogą zjeść człowieka, ale nie znajdujemy się w ich menu. Wolą smaczniejsze i pożywniejsze posiłki. Jak zwraca uwagę National Geographic, w wielu opowieściach i mitologiach rdzennych ludów Azji, tygrysy nazywane są „duchami lasu”, ponieważ ludzie ich nie widują. Tygrys zaatakuje dopiero, gdy wejdziemy na jego terytorium i poczuje się zagrożony lub, gdy zagrozimy tygrysiemu potomstwu. Co więcej, w większości państw Azji, tygrysy były uznawane za bóstwa opiekuńcze, istoty duchowe i wcielenia przodków. Sytuacja diametralnie zmieniła się, gdy do Indii wkroczyli Brytyjczycy. Postarali się, tygrysy dosłownie stały się duchami.
Zdarza się, że podobnie jak lamparty rzucają się na kucających ludzi. Zwłaszcza w ubogich, niezurbanizowanych częściach Azji, których mieszkańcy do dziś załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne w pobliskich lasach lub zaroślach. Takie wypadki są przez zoologów uważane za swoistą pomyłkę- wyjaśnia National Geographic.
Dlaczego tygrysy atakują ludzi? Tak jak w przypadku lwów, ataki tygrysów na ludzi zdarzają się najczęściej, gdy tygrysy są stare, chore i samotne z powodu zniedołężnienia. Jeśli nie są już w stanie zapolować na zwierzęta, decydują się zjeść człowieka. Nie mają na nas apetytu. Zmusza je do tego sytuacja. Mowa np. o osobnikach bezzębnych, słabych i rannych. Takie tygrysy jednak częściej padają ofiarą ludzi, np. kłusowników i zabobonnych Chińczyków.
Tygrysica z Champawat istniała naprawdę - to historyczny fakt. Czy jednak naprawdę zjadła ponad 400 osób? Czy jej zabójca zasłużenie został nazwany "świętym" i "wybawicielem"?
Quiz: Świat zwierząt - mega test wiedzy. Zaskakujące ciekawostki o zwierzętach
Tygrysica z Champawat - legenda z Indii. Tygrys ludojad czy chory kot?
W Indiach, w księgarniach i na straganach, nawet w biblioteczkach hoteli i hosteli, możemy nabyć myśliwski pamiętnik „Ludojady z Kumaonu”. Został wydany w 1944 roku i przetłumaczony na ponad 30 języków. Jego autorem jest brytyjski myśliwy Jim Corbett, uznawany za narodowego bohatera Indii. Pierwszy park narodowy w Indiach został nazwany jego nazwiskiem. Jeden z sześciu żyjących na Ziemi podgatunków tygrysów nazywa się Panthera tigris corbetti (zwany też tygrysem indochińskim). Czym wsławił się Corbett, by zasłużyć na peany? Zabił 32 dzikie koty, tygrysy i lamparty, które podobno zjadły ponad tysiąc osób. Najsłynniejszym z tych drapieżników była owiana legendami tygrysica z Champawat, znana także jako „Demon z Champawat”. Niektóre źródła podają, że zabiła 434 osób. W okolicy mówiono o potwornym tygrysie bengalskim – trzymetrowym, wążym ponad 150 kilogramów. Ludojad atakował w biały dzień, blisko ludzkich siedzib. Zwierzę rozsmakowało się głównie w kobietach i dzieciach. Początkowo bestia siała terror w Nepalu, ale gdy uciekła przed nagonką, zaczęła polować w regionie Champawat. Ile prawdy jest w legendzie?
W Indiach do dziś krążą legendy o tym jak 21-letni Jim Corbett pokonał potwora. Miał tropić zwierzę miesiącami, idąc po śladach krwi i znajdując „dziecięce kończyny”. Do decydującego starcia miało dojść na drodze między Champawat i Lohaghat, niedaleko mostu Chataar. Myśliwy stanął twarzą w twarz z tygrysicą, niczym święty Jerzy walczący ze smokiem. Oddał jeden strzał, prosto w serce.
Miejscowi wieśniacy nazywali Corbetta sadahu, czyli święty. Szybko zaczął dostawać kolejne zlecenia, niczym wiedźmin na potwory. I podobno, jak na świętego przystało, nie brał za to ani grosza. W sumie w ciągu 20 lat Corbett zastrzelił ponad 30 dużych kotów polujących na ludzi, w tym słynnego lamparta, który grasował w okolicach Rudraprayag na pogórzu Himalajów w północnych Indiach. Miał pożerać hinduskich pielgrzymów. Podobno wyłamywał nawet drzwi, a nawet pazurami robił dziury w ścianach.
Wszystkie koty z „listy sukcesów” Corbetta oczywiście były straszne, porywające ludzi z domów i w sumie miały na sumieniu ponad 1500 ofiar. Bestie spragnione ludzkiego mięsa? Niekoniecznie...
Ostatniego ludojada Corbett upolował w 1937 roku. Następnie został ekologiem fotografującym dzikie koty. Zgromadził cenną wiedzę o drapieżnikach, publikował artykuły i książki na ich temat. Zaangażował się też w ochronę przyrody w Indiach.
Tygrysica z Champawat - czy tygrysy naprawdę jedzą ludzi? Fakty kontra mity
Niedawno wyjaśniono dlaczego legendarne lwy Duch i Mrok zjadały ludzi. Rozwiązanie zagadki kryło się w ich połamanych zębach, toczonych infekcją. Zabijały ludzi, bo były zbyt słabe i chore, by polować. Co więcej, kolonizatorzy i choroby wytrzebiły antylopy, którymi żywiły się lwy, więc musiały znaleźć nowe ofiary. Okazuje się, że tygrysica z Champawat również miała połamane kły. Podobno była też postrzelona przez kłusowników i cierpiała z powodu kalectwa. Dołóżmy do tego działania Brytyjczyków kolonizujących Indie takie jak wycinanie lasów, chciwa polityka rolna oraz masowe polowania dla rozrywki – no i mamy przepis na katastrofę oraz tygrysa zjadającego ludzi.
Na jakie drapieżniki polował tak naprawdę Jim Corbett? Jak podają liczne źródła, krwiożercze ludojady okazywały się kotami z ranami łap, niepełnym uzębieniem, cierpiące z powodu infekcji. Istnieją również teorie, że po prostu stały na drodze rozrastających się wsi, więc szukano pretekstu, by je wyeliminować.
Quiz: Test wiedzy o kotach. Tylko prawdziwy tygrys zdobędzie wynik 100%
Przypuszcza się, że w 1907 roku, gdy tygrysica z Champawat umiera od kuli w serce, na całym globie żyje w stanie dzikim sto tysięcy tych zwierząt, a w samych Indiach około czterdziestu tysięcy. Niecałe czterdzieści lat później w liście do przyjaciela datowanym na 1946 rok Corbett szacuje już, że w Indiach pozostało około czterech tysięcy tygrysów bengalskich, a ich populacja drastycznie spada ze względu na masowe zabijanie, zwłaszcza sportowe polowania- podaje National Geographic.
Tygrysy zagrożone wyginięciem. Ile pozostało tygrysów na świecie?
Ile ludzi zabiły tygrysy w Indiach? Jak podaje National Geographic, tygrysy przez ostatnie czterysta lat miały zjeść ponad milion Azjatów. Niektóre źródła wskazują, że ofiar może być tak naprawdę znacznie więcej, choć nikt nie jest w stanie tego zweryfikować. Prawda jest taka, że to ludzie zagrażają tygrysom. Niektóre podgatunki tych kotów już zniknęły, inne są na skraju wyginięcia chociaż są podejmowane próby ich ocalenia.
Po "duchach lasu" zostają tylko duchy? Jak podaje WWF, jeszcze 120 lat temu ogromne obszary Azji zamieszkiwało ok. 100 000 tygrysów. Człowiek doprowadził jednak do zniszczenia ponad 90% populacji. W krytycznym momencie (w 2010 r.) liczba tygrysów spadła do zaledwie 3 200 osobników.
Koniec tygrysów jest bliski? W krajach azjatyckich, głównie w Chinach, mimo ochrony prawnej tygrysów, nadal są zabijane. Przykładowo, tygrysy syberyjskie są na skraju wyginięcia, zostało tylko kilkaset osobników. Na nic apele, prośby i programy ochronne. Trwają polowania dla trofeów, dla rozrywki, tygrysy są trzymane w domach przez bogaczy, a Chińczycy wierzą w uzdrawiającą moc ich kości. Czasem, tak jak na Sumatrze, "tygrysy ludojady" padają także ofiarą zemsty i nagonki.
Jednym z najbardziej zagrożonych tygrysów azjatyckich są tygrysy indochińskie. Nie wiadomo ile dokładnie tych kotów jeszcze żyje. Kiedyś zamieszkiwały tereny od Wietnamu po Birmę, ale od 200 lat znikają w zastraszającym tempie. Szacuje się, że pozostało jedynie kilkaset osobników, mogących ukrywać się m.in. w Tajlandii. W 2016 kambodżańskie władze oficjalnie uznały tygrysa indochińskiego za gatunek wymarły.
W ciągu ostatniego stulecia bezpowrotnie wyginęły trzy z dziewięciu wyodrębnionych podgatunków tygrysa: kaspijski, balijski i jawajski. Od dawna niewidziany tygrys południowochiński najprawdopodobniej również nie żyje już w środowisku naturalnym. Pozostałe podgatunki to tygrys indochiński, tygrys sumatrzański, tygrys syberyjski, tygrys malajski i tygrys bengalski. Ostatni przedstawiciele tego podgatunku przetrwali wyłącznie w niewoli- podaje National Geographic.
Źródło: Guiness Wolrd Records, Radio ZET, National Geographic, Ciekawostki Historyczne, Denver Zoo, WWF, Cat Tales Wildlife Center, Great Vancoover Zoo, Tigers World, Ogród Zoologiczny w Gdańsku, Orientarium Zoo Łódź
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku
Oceń artykuł
