Oceń
Historia wypraw morskich, tajemnice i przerażające odkrycie. Gdy statki HMS Erebus i HMS Terror wyruszyły na arktyczną wyprawę, miały zmienić świat. Okręty z ponad setką marynarzy zaginęły bez śladu wraz załogą. Jak podaje National Geographic, dzięki badaniom DNA, wreszcie „zidentyfikowano pierwszą ofiarę kanibali z przeklętej ekspedycji Jamesa Franklina".
Słynny podróżnik odnaleziony. "Horror na statku, straszna historia"
Historia odsłania mroczne karty. W 1845 roku kapitan James Franklin wyruszył na przełomową wyprawę. Dwa okręty HMS Erebus i HMS Terror miały odnaleźć owiane legendami Przejście Północno-Zachodnie, czyli drogę morską z Atlantyku na Północny Pacyfik, łączącą Morze Baffina z Morzem Beauforta. Marynarka wojenna Wielkiej Brytanii pokładała w misji kpt. Johna Franklina ogromne nadzieje. Gdy wyprawa 19 maja wyruszała z Greenhithe w Anglii, nikt nie przypuszczał jaką tragedią się zakończy. Wreszcie dowiemy się co naprawdę stało się z marynarzami?
Nowa morska trasa przez Arktykę miała zapewnić rozwój gospodarczy ułatwiając handel z Azją, a Brytyjczycy mieli ostatecznie przypieczętować swoją morską dominację. Wydano majątek, by wyposażyć okręty w najnowocześniejsze wówczas silniki parowe z brytyjskiej kolei. Przewoziły ogromne zapasy żywności (kilkanaście ton, w tym 8000 puszek najnowocześniej pakowanego wówczas mięsa), dzięki którym nawet uwięziona w lodzie, załoga mogła przetrwać kilka lat.
Na pokładzie statków znajdowało się 129 ludzi. Żaden nie wrócił, a ich dramat do dziś owiany jest tajemnicą. Nowe odkrycie rzuca jednak światło na arktyczną tragedię. Kapitan został zjedzony? Jaki horror przeżyli marynarze wśród gór lodowych, w mroku nocy polarnych, dręczeni ekstremalnym zimnem? Bez jedzenia, dbania o higienę, psychicznie wyczerpani, zatruci i dziesiątkowani chorobami? Czy stłoczeni pod pokładem marynarze zamienili się w krwiożercze bestie?
Słynny podróżnik odnaleziony. "Tragiczny koniec, horror na statkach Erebus i Terror"
Jak naprawdę zakończyła się legendarna wyprawa opisana w powieści „Terror” Dana Simmonsa? To jedna z największych zagadek XIX wieku. Statki HMS Erebus i HMS Terror ostatni raz widziano późnym latem 1845 roku. Wysłano kilkadziesiąt ekspedycji, ale przez ponad 160 lat nie udało się odnaleźć zaginionych okrętów. Z pozostawionych notatek wiemy, że w 1846 roku zaginione statki popłynęły w kierunku cieśniny Peel i Wyspy Króla Williama. Lód uwięził je i zaczął miażdżyć, niszcząc elementy parowego napędu i maszty. Późniejsze odkrycie jednak podważa taką wersję wydarzeń.
Co stało się z załogą statków HMS Erebus i HMS Terror? Dan Simmons pisząc powieść „Terror” (na jej podstawie powstał serial HBO) był bliższy prawdy niż sądził. W najnowszym numerze czasopisma naukowego „Journal of Archaeological Science” ukazały się wyniki badań kanadyjskich naukowców. Po latach analiz genetycznych i genealogicznych, zidentyfikowali jednego z członków wyprawy Franklina. To kapitan James Fitzjames. Jak przypomina National Geographic, dowodził załogą HMS Erebus po śmierci Franklina, czyli od 1847 roku. I skończył wyjątkowo tragicznie.
Identyfikacji dokonano na podstawie DNA pozyskanego z zaledwie jednego zęba trzonowego. Porównano go z materiałem genetycznym pobranym od 25 potwierdzonych żyjących potomków i krewnych członków załogi feralnej ekspedycji. W jednym przypadku była zgodność – z DNA dalekiego kuzyna Fitzjamesa- podaje National Geographic.
Naukowcy podkreślili, że James Fitzjames jest pierwszą zidentyfikowaną ofiarą kanibalizmu. Miał on szerzyć się pod koniec wyprawy na statkach HMS Erebus i HMS Terror. Świadczą o tym charakterystyczne nacięcia na szczęce kapitana. Znaleziono ją w 1993 roku wśród 451 kości odkrytych na Wyspie Króla Williama. Naukowcu ustalili, że były to kości 13 osób.
Kiedy dokładnie umarł James Fitzjames? W 1859 roku na Wyspie Króla Williama ekspedycja ratownicza odnalazła notatkę. Była podpisana w 1848 roku przez Fitzjamesa i Francisa Croziera, kapitana HMS Terror. Wtedy wciąż miało żyć jeszcze ponad 100 marynarzy. Opuścili już jednak statki uwięzione w lodzie. Próbowali pieszo dotrzeć na kontynent i Rzeki Niedźwiedziej. Desperacka wyprawa zamieniła się w straceńczy marsz śmierci.
Quiz: Quiz. Najważniejsze daty w historii Polski. Test dla prawdziwych patriotów
Jak często bywa w takich sytuacjach, identyfikacja zwłok Fitzjamesa przynosi odpowiedzi, ale też zupełnie nowe pytanie. Dlaczego właśnie on – najwyższy rangą wśród marynarzy – padł ofiarą ludożerstwa? Kto po nim przejął dowództwo nad pozostałymi przy życiu i dokąd się oni kierowali?- pisze National Geographic.
Co się stało ze statkami HMS Erebus i HMS Terror? Historyczna tajemnica
Co stało się z załogą statków HMS Erebus i HMS Terror? W XIX wieku rdzenna ludność kanadyjskiej Arktyki opowiedziała o grupie kilkudziesięciu wygłodzonych mężczyzn, którzy ciągnęli łódź. Inuici opowiadali też o kanibalizmie - „biali ludzie zjadali się nawzajem”. Ze znajdywanych do tej pory szczątków marynarzy (w okolicach wyspy Beechey), wywnioskowano z jakim horrorem się mierzyli – chorowali na szkorbut, umierali na zapalanie płuc i gruźlicę, byli silnie zatruci ołowiem. Stężenie tej substancji przekraczało o kilka tysięcy procent dopuszczalne normy. Takie czynniki powodują stany neurotyczne i paranoidalne, które niektórzy podróżnicy opisywali jako opętanie i obłęd.
Marynarze mieli tony prowiantu, w tym nowoczesne jak na tamte czasy konserwy. I one mogły być ich zgubą. To właśnie ołowiane konserwy spowodowały u nich morderczą ołowicę? Niektórzy badacze twierdzą jednak, że załogę statków dobił brak mięsa i zwierzęcego tłuszczu, w tym niedobór cynku i witaminy C w diecie.
Źródłem klęski brytyjskich polarników nie były zatarasowane lodem morza, przeraźliwe zimno, ciągnąca się przez długie miesiące arktyczna noc, labirynt cieśnin i zatok ani zabijające duszę odcięcie od świata. To źródło ukryte było w ich prowiancie, ponieważ polegali (i polegli) na konserwach- pisali Owen Beattie i John Geiger, autorzy „Na zawsze w lodzie”.
W 1859 roku na Wyspie Króla Williama odnaleziono także usypany kopiec. Spoczywał pod nim kpt. Franklin. Nie wiemy jak dokładnie zmarł. Wraz ze szczątkami znaleziono wspomnianą notatkę z 25 kwietnia 1848 roku. Dowiedzieliśmy się z niej, że Erebus i Terror były uwięzione w lodzie przez półtora roku i że załoga opuściła okręty 22 kwietnia. Dowodzący kpt. Franklin nie żył już od dawna, zmarł 11 czerwca 1847 roku. Ponad setka marynarzy ciągnąc sanie postanowiła zaryzykować i przebyć 2 tysiące kilometrów, by wrócić do cywilizacji. Pozostawiali po sobie porzucony dobytek i kości zmarłych. Niektórzy stali się posiłkiem dla towarzyszy.
Odnaleziono wraki statków HMS Erebus i HMS Terror. Dlaczego zatonęły?
W 2014 roku udało się zlokalizować wrak Erebusa. Został zidentyfikowany przez służby archeologiczne kanadyjskich parków narodowych Parks Canada. Znajduje się na głębokości 11 metrów w lodowatych wodach u wejścia do Cieśniny Wiktorii. Być może w przyszłości wrak zostanie wydobyty. Eksperci apelują, by zrobić to najszybciej, bo okręt wyniszcza intensyfikacja sztormów i burz.
W 2016 roku badacze z Arctic Research Foundation pod wodzą Martina Bergmanna, po 168 latach, odnaleźli statek Terror. Spoczął na głębokości 24 metrów. Statek znajdował się 96 kilometrów na południe od miejsca gdzie zakładano, że został zgnieciony przez lód.
Wiemy, że statki szły na dno powoli, a luki były szczelnie zamknięte. Co jednak naprawdę działo się na pokładzie i jakie rozrywały się tam tragedie? Tego zapewne nigdy się nie dowiemy.
Terror wyglądał, jakby został zabezpieczony przed nadejściem zimy, a następnie zatonął. Wszystko zostało zamknięte. Okna nawet teraz zdają się być nienaruszone. Prawdopodobnie, gdyby udało się wydobyć statek na powierzchnie i go osuszyć, ten dalej by pływał. To zmienia wszystko co dotychczas sądziliśmypoinformowała „Guardiana” dyrektor fundacji, Adrian Schimanowski.
Źródło: Smithsonian Magazine, Journal of Archaeological Science, New Scientist, National Geographic, Ciekawostki Historyczne, Dan Simmons „Terror”, The Guardian, Royal Museums Greenwich, Parks Canada, Focus.pl, Archaeology Magazine
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku
Oceń artykuł
