Oceń
Morze Bałtyckie i poważnie niebezpieczeństwo w wodzie. Na dnie Bałtyku zalegają tony amunicji, niewybuchów i toksycznych chemikaliów z czasów II wojny światowej - zabójczy wyciek już trwa. Czy grozi nam katastrofa i skażenie wody oraz plaż? Rusza ekspedycja badawcza mająca ustalić jak poważne jest zagrożenie oraz jak zapobiec katastrofie. AFP pisze o "toksycznej bombie z opóźnionym zapłonem".
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zagrożenia ekologiczne niesie zatopiona amunicja w Bałtyku.
- Dlaczego wrak tankowca Franken jest niebezpieczny dla środowiska.
- Co powoduje zatrucie ekosystemu w rejonie Zatoki Gdańskiej.
- Które chemikalia zalegają na dnie Bałtyku i skąd się tam wzięły.
Badają dno Bałtyku. Amunicja, wraki i chemikalia - dojdzie do katastrofy?
Bałtyk zagrożony katastrofą i skażeniem? 12 naukowców z Niemiec, Polski i Litwy spędzi trzy tygodnie na pokładzie statku badawczego Alkor. Celem ich misji jest zmapowanie, gdzie dokładnie w Bałtyku spoczywają wraki okrętów oraz gdzie znajdują się składowiska amunicji. Przy okazji zbadają poziom skażenia Bałtyku - pobiorą próbki wody i osadów do analizy. W badaniu dna morskiego pomoże specjalny podwodny robot. Jak wynika z dotychczasowych badań, zostało niewiele czasu. Trwa już wyciek zabójczych chemikaliów, które może skazić nie tylko Morze Bałtyckie, ale także najpiękniejsze polskie plaże. Co dokładnie spoczywa dnie Morze Bałtyckiego i ile czasu nam zostało?
Amunicja i niewybuchy w Bałtyku, stan alarmowy
Jak podkreślił Aaron Beck, który kieruje badaniami, naukowcy muszą jak najszybciej ustalić jak zapobiec przedostawaniu się toksyn i chemikaliów do środowiska. Chcą również opracować metody oczyszczania Bałtyku z niewybuchów. Czas ucieka. Już teraz ślady rakotwórczych materiałów wybuchowych wykrywane są w skorupiakach i rybach w Bałtyku. Zwrócił uwagę na korodujące wraki tankowców, wciąż pełne paliwa, które w każdej chwili mogą się rozpaść, a zabójczy ładunek doprowadzi do skażenia Bałtyku. Gdy zbadano wrak niemieckiego tankowca Franken (storpedowany przez wojska radzieckie 8 kwietnia 1945 roku), zalegający na dnie Zatoki Gdańskiej, okazało się, że znajduje się tam półtora miliona litrów paliwa, które może wyciec do morza.
Jak alarmują eksperci, słona woda Bałtyku przyspiesza rozpad metalowej obudowy obudowy rakiet, pocisków artyleryjskich i bomb, w wyniku czego do środowiska morskiego uwalniane są niebezpieczne substancje, w tym trotyl- pisze Polsat News.
Ile amunicji znajduje się w Bałtyku? Zdaniem badaczy, wzdłuż niemieckiego wybrzeża znajduje się ok. 1,6 mln ton amunicji. Najwięcej może zalegać w rejonie portów w Kilonii i Lubece. Szacuje się również, że na dnie morza może znajdować się nawet 100 tys. ton broni chemicznej! Mamy do czynienia z bojowymi środkami trującymi takimi jak m.in. tabun, iperyt siarkowy i azotowy, luizyt, fosgen, choloroacetofenon, cyjanowodór, chlorocyjan, difenylochloroarsyna (Clark I), difenylocyjanoarsyna (Clark II) oraz adamsyt.
Skąd amunicja i chemia bojowa w Bałtyku? Toksyczna historia
W 1925 roku 44 państwa, w tym Polska, podpisały umowę, że nie będą więcej używać broni chemicznej. Chodziło głównie o bojowe środki trujące (BST), głównie iperyt siarkowy. Masowa produkcja broni chemicznej ruszyła znowu, gdy rozpoczęła się druga wojna światowa. Po jej zakończeniu i decyzji o demilitaryzacji Niemiec, niemal cały materiał wojskowy, w tym broń chemiczna, trafił do Bałtyku. Zrzucono do wody m.in. bomby lotnicze, miny oraz pociski i pojemniki z iperytem. Rosjanie zrzucili 35 tysięcy ton chemikaliów m.in. na Głębi Bornholmskiej (działają tam kutry polskie, łotewskie, duńskie i szwedzkie).
Tankowiec Franken na dnie Bałtyku. Wrak już przecieka?
Jak podaje dziennikbaltycki.pl, z badań gruntu wokół wraku tankowca Franken wynika, że ekosystem jest tam już poważnie zatruty. Dopuszczalne normy rakotwórczych substancji są przekroczone nawet kilkaset razy. Badania potwierdziły, że np. że broń chemiczna zatopiona przez Niemców na Głębi Gdańskiej, może powodować zmiany genetyczne u ryb i innych organizmów morskich.
Dno Morza Bałtyckiego, a szczególnie dno Zatoki Gdańskiej, zamieni się w martwą pustynię?
Dr inż. Benedykt Hac z Instytutu Morskiego w Gdańsku ocenił, że do katastrofy ekologicznej może dojść w ciągu 10 lat, ponieważ korozja statku postępuje coraz szybciej, stal robi się coraz cieńsza. Wrak może zawalić się pod własnym ciężarem. Jeśli dojdzie do wycieku z tankowca, zostaną zalane polskie plaże od Piasków po Hel, m.in. cudowna plaża w Chłapowie. Piasek na nich zostałby zaolejony nawet na metr w głąb. Wiele zwierząt, np. foki, nie miałoby szans na przetrwanie. Ucierpiałby cały ekosystem, upadłaby turystyka nad polskim morzem, a nadmorskie miejscowości i ich mieszkańców czekałoby bankructwo.
Koszt wypompowania paliwa z tankowca Franken to 10 milionów euro, ale żaden rząd jakoś tych pieniędzy znaleźć nie potrafi.
Źródło: Centrum Zrównoważonego Rozwoju Uniwersytetu Gdańskiego / Radio ZET / Radio Gdańsk / Dziennik Bałtycki
Oceń artykuł
