Oceń
Odpady radioaktywne odkryte na dnie Atlantyku. Jak podaje Le Monde, w oceanie znaleziono tysiące beczek z materiałami nuklearnymi, a promieniowanie "wydostaje się od dawna". Grozi nam katastrofa i skażenie oceanu?
Odpady radioaktywne w Atlantyku. Odkryli tysiące beczek
Ocean Atlantycki i przerażające odkrycie na dnie. Zlokalizowano ok. 1000 beczek beczek z odpadami radioaktywnymi, co potwierdziła rzeczniczka francuskiego Narodowego Centrum Badań Naukowych (CNRS). Niestety, niemieckie media podają, że to nie koniec i „beczek jest znacznie więcej, będą znajdywane kolejne”. Mowa jest nawet o 200 tysiącach beczek w samym północno-wschodnim Atlantyku na głębokości około 3000 do 5000 metrów.
Odpady zostały odkryte przez naukowców na statku L'Atalante, który w czerwcu wyruszył z Brestu w zachodniej Francji. Zajmowali się badaniem obszaru w zachodniej części basenu Atlantyku. Do badań dna oceanicznego został użyty autonomiczny robot naukowy Ulyx, wyposażono w kamerę do obrazów 3D. Posiada też system sonarowy, który za pomocą dźwięków lokalizuje obiekty w oceanie.
Ocean Atlantycki skażony? "Promieniowanie wycieka z beczek"
Jak groźne są odpady radioaktywne w Atlantyku? Czy grozi nam katastrofa i skażenie Atlantyku? Teoretycznie beczki mają wytrzymać ogromne ciśnienie na dnie oceanu, ale niestety, zdaniem naukowców, promieniowanie radioaktywne wydostaje się do wody od dawna. Co gorsza, jak przyznał Patrick Chardon, szef projektu NODSSUM (Nuclear Ocean Dump Site Survey Monitoring), odpady pozostaną radioaktywne jeszcze przez nawet 400 lat.
Czytaj więcej o problemach Bałtyku:
- Hel wkrótce zniknie? Alarmujący raport
- Wycieka chemia na dnie Bałtyku. Rząd ma to gdzieś
- Znika słynna atrakcja nad Bałtykiem. "Zagrożenie życia, wali się"
- Rekiny w Bałtyku. Widziano żarłacze
- Elektrownia jądrowa zagotuje Bałtyk?
- Trucizna w Bałtyku. Powoduje zmiany psychiczne
- Taka będzie przyszłość Bałtyku. Naukowcy ostrzegają: "strefa śmierci"
Naukowcy będą do 11 lipca prowadzili badania, by ustalić wpływ zawartości beczek na środowisko. Jak informuje rmf24..pl, pobrane zostaną próbki wody, gleby, a także próbki od zwierząt. Powstanie też mapa z lokalizacjami beczek.
Jak czytamy na łamach Le Monde, odnalezione odpady radioaktywne pochodzą z lat 50., 60., 70. i 80. XX wieku. Zaczęto je topić w 1946 roku, do lat 90. uznając taki sposób składowania odpadów z przemysłu za najkorzystniejszy (stabilność geologiczna dna morskiego). Ten proceder trwał do roku 1993, gdy zakazano utylizacji odpadów jądrowych w oceanie.
Szacuje się, że tylko w północno-wschodnim Atlantyku znajduje się co najmniej 200 000 beczek na głębokości od 3000 do 5000 metrów. Gdzie dokładnie znajduje się ten materiał radioaktywny, nie wiadomo. Niewiele wiadomo również o stanie beczek ani o tym, czy leżą pojedynczo, czy w skupiskach
- informuje Onet.
Javier Escartin, badacz z CNRS, uspokaja, że w beczkach znajdują się materiały o niskim i średnim poziomie radioaktywności, a morze ma ogromną zdolność rozcieńczania.
Źródło: Radio ZET /rmf24 / Onet / Le Monde / Wirtualna Polska
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku
Oceń artykuł
