Oceń
Spektakularny sukces archeologów. Jak pisze Focus.pl, "dokonali odkrycia niczym Indiana Jones". Odnaleźli legendarne zaginione miasto Rungholt („miasto które zatonęło"), które opisywane jest nawet jako „Niemiecka Atlantyda”. Miasto miało znajdować się na terenie Fryzji Północnej wchodzącej w skład dzisiejszych Niemiec i zostało zmiecione przez apokaliptyczny kataklizm.
Archeolodzy ogłosili spektakularny sukces. Zaginione portowe miasto Rungholt w duńskim Księstwie Szlezwiku, jak głoszą legendy, zostało zniszczone 6 stycznia 1362 roku przez „Powódź świętego Marcellusa” (Saint Marcellus’s flood, Zweite Marcellusflut), gdy cyklon zdruzgotał Wielką Brytanię, Holandię oraz Niemcy i Danię. Kataklizm, w tym powódź sztormowa (Grote Mandrenke lub Den Store Manddrukning) przypominająca tsunami, miał uśmiercić wówczas nawet 25-100 tysięcy osób. Mnich zwany Anonimem z Canterbury pisał o burzach i wichurach, które niszczyły budynki i wyrywały setki tysięcy drzew, a iglicę katedry w Norwich „połamały jak zapałkę”.
Miasto Rungholt, które wówczas mogło liczyć 500 domostw i 3000 mieszkańców, zostało zalane, zniknęło z map i zmieniło się w legendę. Miało znajdować się na wyspie Strand, która w późniejszych latach była niszczona przed kolejne powodzie. Została rozerwana na wyspy Pellworm, Nordstrand (obecnie jest to znów półwysep), Nordstrandischmoor i Sudfall.
Pozostały z niej niewielkie wysepki i półwysep Nordstrand. Czasem przemieszczające się osady na Morzu Wattowym odsłaniały szczątki, które mogły być pozostałościami Rungholt, ale nie udawało ich się zbadać, gdyż krajobraz ciągle się zmieniał
- pisze Kopalnia Wiedzy.
Archeolodzy odnaleźli zaginione miasto. "Niemiecka Atlantyda"
Gdzie jest miasto Rungholt? Jak czytamy na łamach Scientific Reports i Focus.pl, archeolodzy na dnie Morza Mattowego odkryli intrygujące struktury. Mowa jest o kopcach osadniczych rozciągających się na długości dwóch kilometrów, najprawdopodobniej chroniących miejscową ludność przed przypływami odpływami. Wkrótce odkryto także takie artefakty historyczne jak m.in. bogato zdobiona ceramika, kotły z brązu, mosiężne kociołki, fajans oraz miecze.
Okazało się finalnie, że osada zajmowała obszar o powierzchni co najmniej 10 kilometrów kwadratowych. Do odkrycia i rekonstrukcji mapy miasta przyczyniły się m.in. pomiary indukcji elektromagnetycznej. Wiadomo również, że jedna anomalia magnetyczna ma kształt zgodny z architekturą świątyń istniejących w tym okresie na terenie Fryzji Północnej. Archeolodzy sądzą, że był to „późnoromański kościół ze zintegrowaną wieżą”. Co więcej, zapewne był „kościołem parafialnym z pierwszeństwem przed innymi świątyniami w okolicy”.
Odkrycia dokonali przedstawicieli Uniwersytetu w Kilonii, Uniwersytetu Johannesa Gutenberga w Moguncji, Centrum Archeologii Bałtyku i Skandynawii oraz Państwowego Departamentu Archeologii Szlezwiku-Holsztynu.
Rekonstrukcja średniowiecznego miasta obejmuje między innymi sieć rowów melioracyjnych, wspomnianą świątynię oraz co najmniej 64 nieznane dotychczas kopce będące pozostałościami po budynkach mieszkalnych. Poza tym przeprowadzone wykopaliska odsłoniły wysokiej jakości artefakty
- pisze Focus.pl
Warto dodać, że Morze Wattowe to płytki akwen obejmujący wody terytorialne Danii, Holandii i Niemiec. W 2009 roku zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa Unesco. Watty to równiny odsłaniane podczas odpływów.
Źródło: Heritage Daily, Planeta.pl, Radio ZET, Focus.pl, Scientific Reports, Uniwerstytet w Moguncji, Onet Podróże
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku
Quiz: Historia Polski, test wiedzy - prawda czy fałsz?
Oceń artykuł
