Oceń
Droga do Morskiego Oka i koniec koni? Jak informuje Polsat News, z kopyta ruszyły kolejne testy elektrycznego busa w Tatrach. Tatrzański Park Narodowy (TPN) wkrótce pożegna fiakrów i wozy konne?
Trasa na Morskie Oko i ekologiczna rewolucja. Konne zaprzęgi mogą wkrótce zupełnie zniknąć z najpopularniejszego szlaku w Tatrach? Jeden elektryczny bus już jeździ z Palenicy Białczańskiej do Morskiego Oka, ale na tym nie koniec. Jak informuje Polsat News, „trwają kolejne testy e-busa nad Morskie Oko. Tym razem do wyścigu dołączyła spółka Innovation AG SA i sprawdziła możliwości pojazdu elektrycznego eVanPL”. Koń by się NIE uśmiał…
Morskie Oko. Kolejny bus elektryczny, konie zagrożone
Konie na trasie do Morskiego Oka mogą nieco odpocząć, gdy turystów nad tatrzańskie jezioro do schroniska zabiera elektryczny bus. W rozmowie z PAP Zbigniew Kowalski z TPN oświadczył, że jedno naładowanie akumulatora starcza nawet na 6 kursów. Nie wiadomo jednak jak bus elektryczny będzie sprawdzał się w górach w zimie. Na tym jednak nie koniec.
12 i 13 czerwca testowane były nowe pojazdy firmy Innovation AG SA. Jeśli ten bus wejdzie do użytku, będzie mógł jednorazowo przewieźć 14 osób i dwa wózki inwalidzkie. Nazwano go już „niebieskim pudełkiem”, ale władze TPN zapewniają, że wygląd e-busa będzie można dostosować do tatrzańskich krajobrazów.
Warto podkreślić, że do tej pory pojazd tej firmy wypadł najlepiej, bowiem na jednym ładowaniu może dowieźć turystów do Morskiego Oka 20 razy, co w praktyce oznacza, że nie starczy doby, by wykonać tyle kursów. Jest to podyktowane tym, że auta w drodze na Morskie Oko muszą poruszać się z bardzo ograniczoną prędkością.
- informuje Polsat News.
Prawdopodobnie kolejny elektryczny bus na trasę do Morskiego Oka wyruszy jeszcze w wakacje w 2024 roku. Na tym jednak nie koniec, bo w planach są również testy busa na wodór. Nie podano jednak nawet przybliżonej daty ewentualnych jazd próbnych.
Koniec koni do Morskiego Oka? Nowe busy, fiakrzy w rozpaczy
Czy konie całkowicie znikną z trasy do Morskiego Oka? Tatrzański Park Narodowy zapewnia, że nie dojdzie do sytuacji, że konne powozy całkowicie znikną z popularnej drogi. Wyjaśniono, że „bus nie ma zastąpić powozów konnych, a jedynie być uzupełnieniem w formie dotarcia do Morskiego oka”. A może po prostu turyści sami wyeliminują fiakrów i wozy, wybierając konie mechaniczne?
Fiakrzy, którzy zarabiają wożąc turystów konnymi zaprzęgami do Morskiego Oka, od kilku miesięcy kręcą nosem. Po pierwsze, zapewniają, że nie znęcają się nad zwierzętami. Konie są zdrowe i regularnie badane, a między kursami koń ma dwie godziny przerwy. Ponadto, przewoźnicy obawiają się, że stracą pracę, która pozwala im utrzymać rodziny. Niektórym zostało już tylko kilka lat do emerytury. Władysław Nowobilski, prezes Stowarzyszenia Przewoźników do Morskiego Oka w rozmowie z O2.pl powiedział wprost: „jeśli bus woziłby osoby niepełnosprawne i starszych, to nam to nie przeszkadza, bo już takie kursowały. Ale konkurencja jest dla nas równoznaczna z likwidacją”.
A co jeśli konie zostaną wycofane z tatrzańskiego szlaku? Pojawiły się obawy, że drogie w utrzymaniu zwierzęta, gdy przestaną zarabiać, trafią po prostu do rzeźni.
Transport konny na trasie do Morskiego Oka określa regulamin Tatrzańskiego Parku Narodowego, który zawiera restrykcyjne przepisy dla zapewnienia dobrostanu koni. Zwierzęta m.in. przechodzą szczegółowe badania i są one prowadzone cyklicznie przed letnim sezonem turystycznym- przypomina rmf24.pl.
Źródło: Radio Zet, Polsat News, Planeta.pl, Tatrzański Park Narodowy
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku
Oceń artykuł
