18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

Zmiany w Tatrach

Testy busa do Morskiego Oka. Zlikwidują konie?

27.05.2024  14:05
Konie do Morskiego Oka
fot. Pawel Murzyn/East News

Konie na drodze do Morskiego Oka wreszcie odpoczną? Tatrzański Park Narodowy rozpoczął testy busa elektrycznego na trasie z Palenicy Białczańskiej do Włosienicy. Pojawiają się jednak obawy, że dla koni może to być "wieczny odpoczynek".

Konie na trasie do Morskiego Oka – co dalej z ich losem? Tatrzański Park Narodowy odpiera zarzuty o znęcanie się nad zwierzętami. Zapewnia, że nie dojdzie do sytuacji, że konne powozy całkowicie znikną z trasy. Obrońcy praw zwierząt zawarli jednak porozumienie z wozakami. Transport konny zostanie, ale będzie ograniczony - zamiast 12 osób na wozie będzie 10. Wydłużony będzie także czas na odpoczynek koni na górze trasy z 20 minut do godziny. Porozumienie, które zawiera 12 punktów, podpisali przedstawiciele wozaków, organizacji prozwierzęcych, weterynarzy, samorządowców, Tatrzańskiego Parku Narodowego (TPN) i szefowa resortu klimatu Paulina Hennig-Kloska. Co więcej, ruszyły testy elektrycznego busa do Morskiego Oka.

Testują busa do Morskiego Oka. Konie będą zlikwidowane?

Konie na drodze do Morskiego Oka zostaną zastąpione? Trwają testy elektrycznego busa, co w rozmowie z O2.pl ogłosił Władysław Nowobilski, prezes Stowarzyszenia Przewoźników. W sieci pojawiły się zdjęcia, na których widać elektryczny autobus na drodze z Palenicy Białczańskiej nad Morskie Oko. Testy mają potrwać dwa tygodnie. Docelowo pojazd elektryczny miałby kursować do Morskiego Oka regularnie i wykonywać co najmniej kilka kursów dziennie. Nie wszystkim jednak ten pomysł się podoba.

bus do Morskiego Oka
bus do Morskiego Oka Fot: Pawel Murzyn/East News

Testowany elektryczny autobus wyprodukowała pochodząca z Sanoka firma Automet. Bazuje na podwoziu do zabudowy Mercedesa Sprintera, może przewieźć do 16 osób, a jego zasięg jest określony na 200 km.

Jak zaznacza TPN, „nie jest to jeszcze bus docelowy”, m.in. z powodu bardzo wysokiej ceny. Konieczne będzie pozyskanie środków finansowych z Unii Europejskiej i ogłoszenie przetargów. Do tego jednak długa droga, ponieważ bus musi przejść także testy zimowe. Trzeba sprawdzić jak pojazd elektryczny poradzi sobie w górach i jak często trzeba będzie ładować baterie na trasie z Palenicy Białczańskiej do Włosienicy przed Morskim Okiem.

Jak jednak wyraźnie deklaruje TPN, „bus nie ma zastąpić powozów konnych, a jedynie być uzupełnieniem w formie dotarcia do Morskiego oka”. Magdalena Zwijacz-Kozica z TPN-u zapewnia, że jeśli bus elektryczny pojawi się na trasie do Morskiego Oka, będzie przede wszystkim wozić osoby niepełnosprawne i starsze. Poza testami, ewentualna decyzja o zakupie transportu elektrycznego i wprowadzeniu go na stałe wymaga porozumienia ze Starostwem Powiatowym w Zakopanem, które jest właścicielem drogi na Morskie Oko.

Pragniemy podkreślić, że los koni nie jest nam obojętny, jednak dopóki szanowani w kraju i na świecie specjaliści od koni nie opowiedzą się za likwidacją tej formy transportu w Morskim Oku, nie możemy ulegać naciskom kilku organizacji prozwierzęcych, których przedstawiciele nie mają kwalifikacji do wypowiadania się na temat zdrowia koni. Zarzuty o znęcanie czy zamęczanie koni na tej trasie można rozpatrywać w kategorii pomówień, gdyż nie znajdują potwierdzenia w wypowiedziach osób kompetentnych w tej dziedzinie ani w wynikach badań- informuje Tatrzański Park Narodowy.

Fiakrzy boją się o pracę. Konie kontra bus do Morskiego Oka

Fiakrzy, którzy zarabiają wożąc turystów konnymi zaprzęgami do Morskiego Oka, kręcą nosem. Po pierwsze, zapewniają, że nie znęcają się nad zwierzętami. Konie są zdrowe i regularnie badane, a między kursami koń ma dwie godziny przerwy. Ponadto, przewoźnicy obawiają się, że stracą pracę, która pozwala im utrzymać rodziny. Niektórym zostało już tylko kilka lat do emerytury. Władysław Nowobilski, prezes Stowarzyszenia Przewoźników do Morskiego Oka w rozmowie z O2.pl powiedział wprost: „jeśli bus woziłby osoby niepełnosprawne i starszych, to nam to nie przeszkadza, bo już takie kursowały. Ale konkurencja jest dla nas równoznaczna z likwidacją”.

Transport konny na trasie do Morskiego Oka określa regulamin Tatrzańskiego Parku Narodowego, który zawiera restrykcyjne przepisy dla zapewnienia dobrostanu koni. Zwierzęta m.in. przechodzą szczegółowe badania i są one prowadzone cyklicznie przed letnim sezonem turystycznym- przypomina rmf24.pl.
Konie do Morskiego Oka
Konie do Morskiego Oka Fot: MAREK DYBAS/REPORTER

Morskie Oko. Miały być meleksy i wóz hybrydowy, ale...

Poseł Lewicy Łukasz Litewka naciska, by nie przejmować się sześćdziesięcioma wozakami, którzy mogą stracić pracę. Domaga się zakazu koni na drodze Morskiego Oka oraz wprowadzenia tam meleksów, bo „w zamkniętym busie nie ma przewiewu i jest za gorąco”. Jednak jak przypomina Wprost, meleksy na drodze do Morskiego Oka testowano, ale TPN z nich zrezygnował. Wyjaśniono, że meleksom m.in. przeszkadzał wiatr halny, który unieruchamiał elektryczne pojazdy w połowie trasy. Nie tylko ta technologia miała na tej trasie - nomen omen - pod górę.

Meleks do Morskiego Oka
Meleks do Morskiego Oka Fot: Albin Marciniak/East News
Potrafimy zamykać zakład, zwalniać w ciągu chwili po 300-400 osób. A tu jest sześćdziesięciu wozaków, którzy nie potrafią zrozumieć, że świadomość w Polsce się zmienia. Oni tak naprawdę szkodzą góralom- odpowiedział na pytanie o2.pl poseł Lewicy Łukasz Litewka.

Jak przypomina Onet, na trasie do Morskiego Oka latami trwały również testy wozu z napędem hybrydowym, który miał wspomóc konie. Okazało się jednak, że „silnik elektryczny pomaga koniom podczas jazdy do góry, ale z drugiej strony jest dla nich niebezpieczny podczas jazdy w dół”. Co więcej, wymagane były większe i cięższe akumulatory, a do tego silnik i dodatkowa osoba sterująca wspomaganiem.

Próbowano lżejszych akumulatorów żelowych, ale nie zapewniały odpowiedniego zasięgu. Co gorsza, „problemem była również konieczność ciągłego monitorowania pracy zestawu i bieżącego korygowania ustawień”. Aktywiści dodatkowo protestowali, że wóz hybrydowy z baterią zanieczyszczałby środowisko.

Finalnie okazało się, że napęd hybrydowy stanowił niebezpieczeństwo dla życia koni i turystów

Jeśli te jadą za szybko, może dojść do wyłączenia bezpieczników w silniku i jego całkowitego wyłączenia. Wówczas nie ma możliwości użycia hamulca wbudowanego do silnika i fiakrowi pozostaje do dyspozycji jedynie mechaniczny hamulec nożny. Zważywszy na fakt, że wóz hybrydowy jest cięższy o pół tony od normalnego wozu to niebezpieczna sytuacja. Ciężar konstrukcji może bowiem spowodować, że tak wóz, jak i konie wypadną z trasy razem z turystami- pisał Onet.

Konie z Morskiego Oka trafią do rzeźni?

Internauci w komentarzach poruszają kwestię, którą TPN, aktywiści i fiakrzy pomijają. Utrzymanie konia to przecież ogromne koszty. A jeśli konie zostaną wycofane z pracy i przestaną na siebie zarabiać? Warto przypomnieć, że Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva! ujawniła niedawno szokujący raport. Ile koni z Morskiego Oka już teraz trafia do rzeźni?

Raport wynik wieloletniego śledztwa, które dowodzi, że zwierzęta wycofane z popularnej wśród turystów trasy bardzo często trafiają do rzeźni. Chodzi o setki koni w ciągu ostatnich 10 lat. 433. To 61 proc. koni, które zostały wycofane z pracy na trasie do Morskiego Oka w ciągu ostatnich 10 lat- powiedziała Anna Plaszczyk z Vivy.

Źródło: Radio ZET, Planeta.pl, Tatromaniak, Rzeczpospolita, Onet, Tatrzański Park Narodowy, Interia. Wprost, Polska Agrencja Prasowa

Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku

TERAZ W RADIU ZET
Włącz radio
TERAZ GRAMY

logo Tu się dzieje

Strona główna
dzieje się