Oceń
Morze Bałtyckie poważnie zagrożone. Szwecja bije na alarm, że rosyjskie tankowce mogą doprowadzić do skażenia Bałtyku. Grozi nam wyciek ropy i groźnych chemikaliów do Morza Bałtyckiego?
Minister spraw zagranicznych Szwecji Tobias Billström na łamach „The Guardian” ostrzega – Morze Bałtyckie jest zagrożone katastrofą ekologiczną. Zwrócił uwagę na rosyjskie tankowce transportujące ropę naftową. Rosyjskie jednostki mają być w fatalnym stanie technicznym i nadają się jedynie do zezłomowania, a załogi są słabo wyszkolone. Zdaniem szwedzkiego polityka, rośnie ryzyko kolizji i wycieku ropy do Bałtyku. Co gorsza, dochodziło już do sytuacji, gdy byliśmy o włos od katastrofy. Na początku marca w cieśninie Sund na południe od Kopenhagi doszło do zderzenia tankowca MS Andromeda Star, który transportował rosyjską ropę ze statkiem towarowym MS Peace.
To są bardzo stare statki, które pływają przy maksymalnym zanurzeniu. Zwykle odmawiają naszych usług (nawigacyjnych), nie chcą mieć pilotów na pokładzie, gdy przepływają przez nasze wody– podkreślił w rozmowie z Duńskim Radiem prezes Związku Zawodowego Pilotów Morskich Mikael Pedersen. (Biznes Alert)
Rosyjskie tankowce skażą Bałtyk? "Ryzyko wycieku ropy"
Jak podaje Polsat News, ponad połowa rosyjskiego eksportu ropy przechodzi przez wody Morza Bałtyckiego. Tobias Billström bije na alarm, że Rosjanie działają wbrew prawu międzynarodowemu, m.in. omijając sankcje. Co gorsza, wykorzystują stare tankowce, „których część w ogóle nie nadaje się do żeglugi”. Ocenił, że „zachowanie Moskwy sugeruje gotowość do wywołania spustoszenia w środowisku naturalnym".
Billström ubolewa, że niektóre kraje nie reagują na rosyjskie bezprawne działania, ponieważ boją się reakcji Kremla. Przypomina, że Szwecja opowiada się za wprowadzeniem nowych środków przeciwko rosyjskim tankowcom przepływającym przez wody Morza Bałtyckiego. Mowa jest nawet o całkowitym zamknięciu Bałtyku dla kremlowskich tankowców.
Szef szwedzkiego MSZ Tobias Billström udzielił wywiadu brytyjskiemu dziennikowi "The Guardian" przy okazji swojej wizyty w Londynie, w której trakcie spotkał się ze swoim odpowiednikiem Davidem Cameronem. Jednym z tematów rozmowy były działania Kremla, który, jak twierdzi minister, zagraża bezpieczeństwu ekologicznemu Morza Bałtyckiego.
- podaje Polsat News.
Unia Europejska rozważa powierzenie Danii roli "kontrolera" trzymającego pieczę nad ubezpieczeniami i certyfikację. Miałby to być sposób, by zmusić rosyjskie jednostki do zrezygnowania z transportu przez bałtyckie cieśniny Oresund, Great Belt, Fehmarn Belt, Little Belt. Wówczas Moskwa musiałby transportować ropę drogą arktyczną. Jak wyjaśnia rmf24.pl, "Dania ma otrzymać zadanie przeprowadzania potencjalnego blokowania tankowców transportujących rosyjską ropę naftową przez jej wody terytorialne".
Rosja ze swoich północnych portów naftowych ropę może transportować dwiema drogami: zachodnią przez Bałtyk, zahaczając o duńskie wody terytorialne, albo dużo trudniejszą drogą arktyczną poprzez Ocean Lodowaty. Ten szlak, jak pisaliśmy w money.pl, pokonać mogą tylko atomowe naftowe i gazowe lodołamacze. Duńskie cieśniny stały, by się dla Rosji tym, czym dla światowego handlu naftowego jest Cieśnina Ormuz, przez którą przepływa tamtędy 20 proc. światowej ropy- wyjaśnia Money.pl.
Na ruchy polityczne nie czeka natomiast Greenpeace. Aktywiści przeprowadzili w pobliżu bałtyckiej wyspy Gotlandia akcję protestacyjnej przeciwko 125-metrowemu tankowcowi Zircone, który zaopatruje w paliwo tzw. "flotę cieni". Namalowali na jego burcie napis: "Oil fuels war - People want peace" (Ropa napędza wojnę - ludzie chcą pokoju). Szwedzka podjęła działania... przeciwko aktywistom. Wszczęto śledztwo w sprawie możliwego uszkodzenia mienia po informacji od straży przybrzeżnej.
Stan wody w Bałtyku. Grozi nam katastrofa ekologiczna?
Bałtyk i tak jest już w opłakanym stanie. Profesor Lech Kotwicki wyjaśnił, że w polskim morzu zachodzą niepokojące zjawiska. Mowa jest m.in. o zwiększających się obszarach beztlenowych. Co więcej, naruszane są osady na dnie morskim, gdzie odkładają się zanieczyszczenia. „Prace inżynieryjne prowadzone pod powierzchnią wód przyczyniają się do uwolnienia toksyn z dna morza”, a z tego wynikają zmiany w łańcuchu pokarmowym. Dochodzi też do eutrofizacji, gdy do wody dostają się duże ilości związków odżywczych bogatych w azot i fosfor, pochodzące m.in. z pól uprawnych. Do tego żyjące w Bałtyku organizmy cierpią też z powodu podwodnego hałasu.
Jednym z największych zagrożeń dla Bałtyku są wraki tankowców, pełne paliwa, amunicji i broni chemicznej. Gdy zbadano wrak niemieckiego tankowca Franken, zalegający na dnie Zatoki Gdańskiej, okazało się, że znajduje się tam półtora miliona litrów paliwa, które może wyciec do morza.
Źródło: Planeta.pl, The Guardian, Radio ZET, Polsat News, Money.pl, rmf24
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku
Oceń artykuł
