Oceń
Brytyjski rybak z Devon, 35-letni Richard West, odkrył w swojej sieci zaginioną zabawkę Lego. Dla kolekcjonerów i pasjonatów tej marki to odkrycie wręcz historyczne. Dlaczego?
Przypadkiem odkrył „skarb”. Ile to jest warte?
To historia, której większość z nas nie zna, ale która spędza sen z powiek wielu pasjonatom i kolekcjonerom zabawek. Chodzi o wydarzenie, które miało miejsce w 1997 roku u wybrzeży Anglii. Wówczas silny sztorm zrzucił ze statku aż 62 kontenery. W jednym z nich znajdowało się niemal 5 milionów klocków Lego. Do dziś Brytyjczycy odnajdują pojedyncze klocki w morzu lub na plaży, a niektóre z nich to prawdziwe „skarby”.
Teraz, na początku sierpnia, 35-letni rybak Richard West, odkrył w swojej sieci klocek przedstawiający rekina. Był on częścią zestawu, który zaginął 27 lat temu u brytyjskich wybrzeży. Odkryciem podzielił się ze światem.
Quiz: Rekiny bez tajemnic - quiz o rekinach
Ten klocek to „bezcenny skarb”. Dlaczego?
35-letni rybak z Devon skontaktował się projektem Lego Lost At Sea. Na ich stronie na Facebooku możemy przeczytać o tym zaskakującym znalezisku.
O mój Boże – nasz pierwszy rekin Lego z „Wielkiego Wycieku Lego” w 1997 roku został właśnie wyłowiony z głębin! Złapany w rybacką sieć, nieco poobijany i posiniaczony po 27 latach na dnie oceanu, ten rekin Lego jest jednym z 51 800 rekinów, które zaginęły za burtą Tokio Express i jedynym, jakiego kiedykolwiek widzieliśmy
Głos zabrał także sam znalazca. „Od razu wiedziałem, co to jest, ponieważ miałem rekiny Lego w zestawie pirackiego statku, gdy byłem mały. Uwielbiałem je. Minęło 25 lat, odkąd widziałem je ostatnio. Byłem podekscytowany. Bardziej cieszyłem się ze znalezienia rekina niż ze wszystkiego innego, co złowiłem w tym tygodniu. To bezcenne. To skarb”, mówi Richard West.
Lego-rekiny były częścią różnych zestawów z 1997 roku. Wymienia się Shark Cage Cove, Shark Attack oraz Deep Sea Bounty.
Źródło: Planeta.pl/Wikipedia/The Independent/Polsat News/Facebook
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku.
Oceń artykuł
