Oceń
Warszawa do listy problemów może doliczyć raka. A konkretnie chodzi o raki marmurkowe (Procambarus fallax forma virginalis) w jednym z warszawskich parków Morskie Oko. Zaczęło się od jednego egzemplarza na Mokotowie, dziś to już istna plaga – raków jest już 100 tysięcy, a służby nie potrafią tej niszczycielskiej plagi powstrzymać.
Warszawa walczy z rakami. Inwazja, ponad 100 tysięcy na Mokotowie
Warszawa ma raka. I to raka marmurkowego. To "zmutowany" gatunek pochodzący z Ameryki Północnej i jest jedynym dziesięcionogiem rozmnażającym się partenogenetycznie (nie występują u niego samce, populacje tworzą wyłącznie samice). Jakiś czas temu ktoś wypuścił te stworzenia w warszawskim parku Morskie Oko. Zaczęło się niewinnie, zniewolony skorupiak zyskał wolność oraz nowe życie. Happy end jak u Disneya? Zdecydowanie NIE!
Około 15-20 lat temu w wyniku krzyżówek i mutacji został uzyskany właśnie rak marmurkowy – tłumaczy w rozmowie z "Radiem Lublin" Bartłomiej Gorzkowski z Fundacji Epicrates. Rak rozmnaża się bardzo szybko i zjada niemal wszystko na swojej drodze. Po raz pierwszy obecność raków marmurkowych w Warszawie na Mokotowie odnotowano w 2019 roku. Dziś mowa jest o populacji liczącej nawet 100 tys. raków. Niestety, to gatunek bardzo inwazyjnych skorupiaków. I bardzo dla Warszawy oraz warszawiaków kosztownych.
Warszawa kontra raki. Plaga na Mokotowie, warszawiacy płacą
Rak marmurkowy to duży skorupiak. Długość ciała może wynosić nawet do 30 cm. Posiada długie czułki, bardzo silne szczypce oraz twardy pancerz (brązowy, niebieskawy lub oliwkowy). Rozpoznamy je po charakterystycznym wzorze przypominającym marmur na karapaksie. Wyglądają te raki pięknie, ale stanowią zagrożenie dla lokalnego ekosystemu, eliminując rodzime gatunki płazów, ryb i bezkręgowców wodnych. Ekspansja raków może doprowadzić za zamierania całych ekosystemów wodnych. Co więcej, Mazowsze stara się obecnie o reintrodukcję swojego rodzimego raka szlachetnego, a raki marmurkowe te działania mogą pokrzyżować.
Jak pozbyć się raków marmurkowych z Warszawy? Jak na razie to mission impossible. Służby miejskie oczywiście rozpoczęły walkę z rakami w warszawskim parku. Odławiają, łapią w pułapki, ale raków wciąż przybywa. Wody ze stawu spuścić nie można, więc walka z rakami zamienia się w walkę z wiatrakami. A ta walka to coraz większy koszt dla budżetu stołecznego ratusza.
Quiz: Wszystko o Warszawie - trudny QUIZ
Niedawno Radio ZET pisało, że nawet kilkadziesiąt tysięcy zmutowanych raków marmurkowych może znajdować się w jeziorach Miejskim i Kleszczów koło Ostrowa Lubelskiego.
Połów jest prowadzony ręką albo przy pomocy podbieraka każdorazowo przez co najmniej dwuosobowy zespół. Wszystkie te akcje są finansowane z budżetu stołecznego ratusza- pisze Wprost.pl.
Źródło: Radio ZET, Wprost, Medonet, Radio Lublin
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku
Oceń artykuł
