Oceń
Jesień, więc do domu wlatują dziwne owady. Wtyk amerykański pewnie wieczorami odbija wam ociężale się od żarówki, a do tego jest to owad śmierdzący. Czy wtyki amerykańskie gryzą? Wyjaśniamy, najważniejsze informacje.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Skąd pochodzi wtyk amerykański i kiedy pojawił się w Polsce.
- Dlaczego wtyk amerykański wlatuje do domów jesienią i wiosną.
- Czy wtyk amerykański stanowi zagrożenie dla ludzi i czy gryzie.
- Jak pozbyć się wtyka amerykańskiego z domu.
Wtyk amerykański – co to za owad, dlaczego wlatuje do domów i czy gryzie?
Jesienią i wczesną wiosną coraz częściej pojawiają się w naszych domach dziwne owady, które wielu osobom przypominają karaluchy lub egzotyczne pluskwy. Najczęściej okazuje się jednak, że to wtyk amerykański (Leptoglossus occidentalis) – przybysz z Ameryki Północnej, który od kilkunastu lat panoszy się w Polsce jak u siebie. Choć jego wygląd może budzić niepokój, warto wiedzieć, że owad ten nie stanowi zagrożenia dla ludzi.
Skąd pochodzi wtyk amerykański?
Wtyk amerykański to gatunek inwazyjnego pluskwiaka z rodziny wtykowatych (Coreidae). Trafił do Europy w latach 90. XX wieku wraz z transportem drewna i sadzonek drzew iglastych. W Polsce po raz pierwszy odnotowano go w 2007 roku. Dziś spotkać go można praktycznie w całym kraju – zarówno w lasach sosnowych i świerkowych, jak i w miastach.
To owad należący do rodziny różnoskrzydłych (Hemiptera). Dorosłe osobniki osiągają długość nawet 2 cm, mają ciemnobrązowe ciało z charakterystycznym białym pasem na skrzydłach oraz spłaszczone tylne odnóża przypominające „liście”.
Dlaczego wtyk amerykański wlatuje do domów?
Wtyki amerykańskie nie szukają pożywienia w naszych mieszkaniach. Żywią się głównie sokami roślin iglastych, takich jak sosny, świerki i jodły. Do domów wlatują głównie jesienią, kiedy temperatury na zewnątrz zaczynają spadać. Podobnie jak biedronki azjatyckie, owady te szukają ciepłego, suchego i bezpiecznego miejsca do przezimowania.
Najchętniej kryją się:
- w szczelinach okien i drzwi,
- na poddaszach i strychach,
- w zasłonach, firanach i roletach.
Wiosną, gdy zrobi się cieplej, zwykle same opuszczają kryjówki i wracają do środowiska naturalnego.
Quiz: Pająki bez tajemnic. Test wiedzy o pająkach
Czy wtyk amerykański gryzie?
Wygląd owada może sugerować, że jest niebezpieczny – posiada bowiem długi kłujko-ssący aparat gębowy. Służy mu on jednak wyłącznie do nakłuwania szyszek i nasion drzew iglastych. Gdy jednak poczuje się zagrożone, wydziela bardzo nieprzyjemny zapach.
Dla człowieka wtyk amerykański nie stanowi zagrożenia:
- nie gryzie i nie żądli,
- nie przenosi chorób,
- nie niszczy żywności ani mebli.
Jedynym problemem bywa jego obecność w większej liczbie – owady mogą być głośne podczas lotu i irytować, kiedy zagnieżdżą się w zasłonach czy zakamarkach mieszkania.
Jak pozbyć się wtyka amerykańskiego z domu?
Najlepszym sposobem jest… spokój i cierpliwość. Owady te nie rozmnażają się w domach, a po zimie same wylecą na zewnątrz. Jeśli jednak ich obecność jest uciążliwa, można:
- delikatnie złapać owada i wypuścić go za okno,
- odkurzyć i wynieść worek na zewnątrz,
- uszczelnić okna i drzwi, aby ograniczyć ich dostęp.
Warto pamiętać, że wtyki amerykańskie to szkodniki, które są problemem w lasach i spędzają sen z powiek leśnikom. Te inwazyjne pluskwiaki, zarówno w formie larwalnej jak i dorosłej, wysysają sok z młodych sosnowych szyszek i igieł. Mogą powodować wysuszanie i zamierania drzew. Jak ostrzega Poradnik Zdrowie, sporadycznie zdarza się, że wtyki amerykańskie „poprzez swoje kłujki naruszają rury instalacji wodnej”.
Fascynujący gość z Ameryki. Wtyk amerykański
Choć wtyk amerykański potrafi zaskoczyć swoim egzotycznym wyglądem, to w domu jest nieszkodliwym owadem, który po prostu szuka ciepłego kąta na zimę. Zamiast traktować go jak wroga, warto spojrzeć na niego jak na ciekawostkę biologiczną – żywy dowód na to, jak łatwo gatunki mogą przenosić się między kontynentami i adaptować do nowych warunków.
Źródło: Journal of Medical Entomology / Wikipedia / Radio ZET / Planeta.pl / Lasy Państwowe / Maine.gov
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku
Oceń artykuł
