Oceń
Plamy słoneczne zagrożeniem dla Ziemi i globalnej komunikacji? Niezwykle duża gromada plam słonecznych, mierząca około 150 000 kilometrów, zwrócona jest teraz w kierunku naszej planety. Informacje o znaczących rozbłyskach słonecznych.
Słońce oznacza dla Ziemi życie, ale obecnie momentami może na to życie wpływać negatywnie. Naukowcy informują, że została zauważona niezwykle duża gromada plam słonecznych, oznaczona jako AR3576. Zwrócona jest teraz w kierunku naszej planety. Zjawisko ma prawie 12 szerokości Ziemi. Jak ewentualne rozbłyski słoneczne wpłyną na Ziemię?
Ogromne plamy na Słońcu. Rozbłyski słoneczne zagrożeniem dla Ziemi?
Eksperci zwracają uwagę na rozmiar plam na Słońcu, które zbliża się do maksimum aktywności. Mogą wyemitować rozbłyski zagrażające satelitom i sieciom energetycznym. Według obserwacji prowadzonych przez Centrum Prognoz Pogody Kosmicznej NOAA, rejon AR3576 wraz z rejonem AR3575 generują rozbłyski klasy M. Istnieje jednak możliwość wystąpienia rozbłysków klasy X, które są najbardziej energetyczne i mogą prowadzić do długotrwałych zakłóceń w komunikacji i infrastrukturze energetycznej.
Grupa gigantycznych plam słonecznych oznaczona jako AR3576 znajduje się obecnie naprzeciwko Ziemi. Astronomowie bacznie się jej przyglądają, ponieważ może być źródłem potężnych rozbłysków- pisze Geekweek.interia.
Grupa plam słonecznych AR3576 została zauważona pod koniec stycznia 2024 roku przez łazik Perseverence i kamerę MastCam należące do NASA. W związku z tym, że łazik znajduje się na Marsie, wspomniane plamy początkowo opisano jako „marsjańskie”. Naukowcy amerykańskiej agencji kosmicznej zwracają uwagę, że w trakcie obserwacji od stycznia plamy słoneczne nieustannie się powiększają. Obecnie cztery widoczne plamy są większe od Ziemi.
Opisane plamy na Słońcu można zobaczyć z Ziemi jedynie za pomocą okularów zaćmieniowych zatwierdzonych przez ISO. Wyjaśniono, że wydają się mieć czarny kolor, ponieważ ich temperatura jest niższa niż temperatura otoczenia. Charakteryzuje je niezwykle silne pole magnetyczne. Co ważne, Słońce obecnie zbliża się do maksimum aktywności w 25. cyklu, więc wielokrotnie może nas zaskoczyć, powodując istotne zmiany w pogodzie.
Nie wolno pod żadnym pozorem spoglądać na Słońce gołym okiem, z wykorzystaniem okularów przeciwsłonecznych czy przez inne urządzenia, które nie gwarantują bezpieczeństwa. Żadna plama słoneczna, chociażby uderzająco przypominała kształtem Polskę, twarz Elona Muska czy logo Apple nie jest warta zobaczenia, jeżeli miałoby się to wiązać z trwałym uszkodzeniem lub utratą wzroku- apeluje Focus.pl.
Burze słoneczne. Grożą nam blackout i brak internetu?
Co się stanie gdy przyjdzie nam się zmierzyć z potężną chmurą naładowanych cząstek i fluktuacji elektromagnetycznych nadciągających z naszej rodzimej gwiazdy? Burze słoneczne to poważne zagrożenie, ponieważ mogą sparaliżować satelity i trwale uszkodzić systemy nawigacyjne. Mogą też wystąpić przerwy w dostawie prądu z powodu uszkodzenia transformatorów. Burze solarne są w stanie sprawić, że na nowo poznamy świat bez internetu. Warto przypomnieć również „wydarzenia Carringtona” z września 1859 roku, gdy zapalały się wieże telegraficzne, a operatorzy byli porażani prądem.
„New Scients” przypomina, że w styczniu 2022 roku nikt nie przewidział uderzenia burzy solarnej. Firma SpaceX mogła tylko patrzeć jak 49 satelitów Starlink spada i spala się w atmosferze.
o występowania burz magnetycznych doprowadzają koronalne wyrzuty masy na Słońcu (CME) i eksplozje plazmy słonecznej. Jak wyjaśnia Wirtualna Polska, „w obecnym cyklu słonecznym maksimum najprawdopodobniej przypadnie na lipiec 2025 roku”. Przed burzami geomagnetyczymi ostrzega także National Geographic. Totalna katastrofa jeszcze nam nie grozi, ale eksperci ostrzegają, że w przyszłości silny wyrzut masy koronalnej, czyli obłoku plazmy z polem magnetycznym, może np. wyłączyć nam internet i spowodować radiowy blackout nawet okres 2 lat.
Słońce to ogromna kula rozgrzanego do gigantycznych temperatur gazu, czyli plazmy. Wewnątrz niego zachodzą reakcje termojądrowe, podczas których lżejsze pierwiastki – takie jak wodór i hel – zamieniają się cięższe. W tym procesie emitowana jest ogromna ilość energii. Dociera ona do Ziemi w postaci promieniowania cieplnego, ogrzewając naszą planetę do temperatur pozwalających na istnienie życia– wyjaśnia National Geographic.
Źródło: Planeta.pl, SPACE WEATHER PREDICTION CENTER, Focus.pl, Space Weather, Komputer Świat, Geekweek.interia
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku
Oceń artykuł
