Oceń
Czy jesteśmy sami we wszechświecie? Rząd USA woli dmuchać na zimne. Naukowiec ujawnił, że amerykańska administracja ma przygotowany tajny plan na wypadek istnienia pozaziemskiej inteligencji. Jak będzie wyglądał pierwszy kontakt z przybyszami z kosmosu i jakie opracowano procedury? Jednocześnie najwybitniejsi naukowcy uspokajają i wyjaśniają, dlaczego nigdy nie spotkamy kosmitów.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Rząd USA ma szykować plan kontaktu z kosmitami
- Ujawniła procedury opracowywane na wypadek wykrycia życia pozaziemskiego
- Rząd USA boi się kryzysu społecznego na wypadek wykrycia życia w kosmosie
- Czy rząd ukrywa informacje o UFO i szczątki statków kosmicznych?
- Ważny urzędnik amerykański o pozaziemskiej cywilizacji i możliwym kontakcie
- Naukowcy wyjaśniają dlaczego nigdy nie spotkamy kosmitów
Rząd USA szykuje plan kontaktu z kosmitami?
Czy z kosmosie poza Ziemią istnieje inteligentne życie? Rząd USA (oficjalnie) nie posiada takiej wiedzy, ale skoro nie może tego wykluczyć, to chce się najwyraźniej na takie odkrycie przygotować. Jak ujawniła dr Jennice Vilhauer, psycholożka i członkini UAP Science Advisory Council (rady naukowej zajmującej się badaniem niezidentyfikowanych zjawisk anomalnych), amerykańskie władze mają przygotowany plan na wypadek kontaktu z pozaziemską cywilizacją. Nie jest to jednak scenariusz science fiction rodem z filmu "Dzień Objawienia" Stevena Spielberga. Jak podaje Polsat News, mowa o szeregu skoordynowanych działań, od przygotowania lekarzy, psychologów, psychiatrów i policjantów, aż po kontrolę reakcji społeczeństwa. Co więcej, Stany Zjednoczone są gotowe, by przejąć rolę globalnego lidera i przywódcy, gdyby miał nastąpić kontakt z kosmitami.
Warto dodać, że UAP Science Advisory Council nie jest anonimową grupą entuzjastów UFO rodem z serialu „Archiwum X”. Kierowanie nową radą powierzono Aviemu Loebowi, astrofizykowi z Uniwersytetu Harvarda, który zasłynął badaniami nad możliwością istnienia technologii pozaziemskich cywilizacji. W zespole pracują eksperci z różnych dziedzin, analizując dostępne materiały i pomagając wyjaśnić rządowi USA przypadki niezidentyfikowanych obiektów latających, tzw. UFO.
Rząd USA i kontakt z kosmitami
Dr Jennice Vilhauer na platformie Substack ujawniła, że 31 sierpnia rada UAP spotkała się w Office of the Director of National Intelligence (ODNI), czyli instytucji koordynującej działalność amerykańskiej wspólnoty wywiadowczej. Uczestnicy spotkania mieli zostać poinformowani, że rząd USA ma gotowy plan, gdyby potwierdzono istnienie "nonhuman intelligence"(NHI), czyli pozaziemskiej inteligencji. Uczestnicy wspomnianego spotkania otrzymali liczne dokumenty dotyczące ewentualnego kontaktu z pozaziemską inteligencją, w tym „obszerny raport przygotowany przy współpracy z Disclosure Foundation”.
Plan zakłada, że skutki ujawnienia istnienia pozaziemskiej cywilizacji byłby dalekosiężne i potencjalnie destrukcyjne. Konieczne jest więc przeszkolenie psychiatrów, psychologów, nauczycieli oraz duchownych, ponieważ mogłoby dojść do licznych kryzysów psychicznych w związku z „utratą dotychczasowego obrazu świata". Plan zakłada powstanie licznych „punktów kontaktowych”, gdzie obywatele otrzymywali pomoc, a także uzyskiwali informacje od władz, zamiast szukać ich w internecie. Planowane jest m.in. utworzenie specjalnego zespołu działającego przy amerykańskim Departamencie Zdrowia i Opieki Społecznej, który miałby poradzić sobie z ewentualnym kryzysem społecznym, monitorując reakcje obywateli i obserwując wpływ informacji na ich zdrowie psychiczne, by finalnie opracować skoordynowane metody pomocy.
Plan zakłada również, że instytucje mogłyby zostać przeciążone z powodu ogromnej liczby ludzi zmagających się z dezorientacją i lękiem. Autorzy raportu mieli zasugerować uprzednie przygotowanie scenariuszy obejmujących komunikowanie się władz ze społeczeństwem. Kluczowy dla opanowania sytuacji ma być system ochrony zdrowia psychicznego.
Plan kontaktu z pozaziemską cywilizacją
Jeśli ktoś śledzi ten temat, informacje ujawnione przez dr Jennice Vilhauer nie są żadną sensacją. Od dawna mówi się, że rząd USA szykuje się na ewentualność kontaktu z życiem pozaziemskim.
Już w 2022 roku media pisały, że naukowcy ze szkockiego Uniwersytetu St. Andrews i brytyjskiej sieci badawczej SETI (Poszukiwania Pozaziemskiej Inteligencji) mieli opracowywać procedury na wypadek, gdyby na Ziemię trafił sygnał od obcej cywilizacji lub nastąpiło przybycie obcych. Dr John Elliott, czyli koordynator nowopowstałego zespołu, który zrealizuje projekt, ogłosił, że „już najwyższy czas się przygotować”. Eksperci mieli za zadanie m.in. ustalić metody rozszyfrowywania ewentualnych sygnałów, opracować prawo dotyczące przestrzeni kosmicznej i przewidzieć społeczne skutki kontaktu Ziemian.
Dr John Elliott ze Szkoły nauk Komputerowych w St Andrews i koordynator nowego zespołu, uważa, że być może kosmici nigdy nie nawiążą z nami kontaktu. Jeśli jednak do spotkania dojdzie, „nie możemy sobie pozwolić na złe przygotowanie”. Przypomniał, że istnieją procedury postępowania w przypadku kontaktu ludzi z “obcymi”. Opracowano je jednak w 1989 roku, a od 2010 roku nikt ich nie aktualizował. Co więcej, ograniczone są wyłącznie do kwestii naukowych.
Rząd USA ukrywa prawdę o UFO? Raporty i informacje
Temat UFO w USA od lat jest rozgrzany do czerwoności. Co prawda kosmici raczej nie wybierają się na Ziemię, ale w mediach trwa nieustanna inwazja informacji nie z tej ziemi. Niedawno były urzędnik Pentagonu i członek zespołu badającego UAP, Luis Elizondo, zaszokował podczas wysłuchania przed połączonymi komisjami Izby Reprezentantów. Stwierdził, że Pentagon prowadzi tajny program odzyskiwania szczątków UFO. Ale na tym nie koniec. Emerytowany admirał Tim Gallaudet ogłosił, że „niektóre z niewyjaśnionych zjawisk są oznakami obcej inteligencji”. Pentagon reaguje. Dementuje doniesienia i... jednocześnie utajnia dane, które był ustawowo zobligowany upublicznić.
Przypominamy, że w 2023 roku zrobiło się gorąco, gdy członek AARO (urząd w ramach Pentagonu badający przypadki niezidentyfikowanych zjawisk anomalnych) David Grusch, przed Kongresem wyznał, że rząd USA posiada szczątki UFO. Ma nawet utrzymywać kontakty z kosmitami. Do tego media przypominają, że przecież Pentagon prowadził w latach 2007-2012 tajny program, w ramach którego zajmowano się analizą danych na temat niezidentyfikowanych obiektów latających.
W 2017 roku, dyrektor programu zajmującego się UFO Luis Elizondo, w wywiadzie dla CNN, powiedział, że osobiście wierzy, iż „istnieją niepodważalne dowody na to, że nie jesteśmy sami”. Bill Nelson, czyli były astronauta mianowany na początku maja 2021 szefem agencji kosmicznej NASA, stwierdził, że „nie jesteśmy sami we wszechświecie o czym świadczy jego rozmiar oraz to, że powstał 13,5 miliarda lat temu”. W ten sposób skomentował raport Pentagonu, w którym opisano 144 przypadki spotkań pilotów z niezidentyfikowanymi obiektami latającymi.
Nigdy nie spotkamy kosmitów
Obserwowalny Wszechświat ma średnicę około 93 miliardów lat świetlnych i istnieje od ok. 14 miliardów lat (nasz Układ Słoneczny ma 4,6 miliarda lat). Szacujemy, że istnieją nawet 2 biliony galaktyk, co daje kwadryliony gwiazd i kwintyliony planet. A do tego Wszechświat rozszerza się z prędkością 73 kilometry na sekundę na megaparsek. Czy więc to możliwe, aby ludzie byli w tej niewyobrażalnej przestrzeni jedyną inteligentną cywilizacją? W 2013 roku Rogier Braakman i Eric Smith z Instytutu Santa Fe opublikowali interdyscyplinarną pracę, w której stwierdzili, że istnienie życia we wszechświecie przy odpowiednich warunkach jest wręcz nieuniknione. W kosmosie jest wręcz tłoczno... ale kontakt ludzi z pozaziemską cywilizacją nigdy nie nastąpi!
Naukowiec Seth Shostak na łamach „The Guardian” ocenił, że atak z kosmosu nam nie grozi. Jeśli jakaś pozaziemska cywilizacja o nas wie, to już dawno przybyłaby na Ziemię i ujawniła swoje zamiary. Robimy w galaktyce sporo hałasu. Biorąc pod uwagę tempo rozwoju naszej cywilizacji, działalność człowieka zaczynamy coraz bardziej „rzucać się w oczy we wszechświecie".
Zdaniem ekspertów, jeśli teraz jakaś istota obserwuje Ziemię z krańca wszechświata, może nawet czyta ten artykuł, to nigdy jej nie spotkamy. Ziemię chronią niewyobrażalne odległości w kosmosie. Nawet gdyby ktoś mógłby poruszać się z prędkością światła (co jest fizycznie niemożliwe, żaden obiekt mający masę takiej prędkości nie rozwinie), to i tak podróż na Ziemię zajęłaby mu miliony lat.
Kosmici nie wierzą w nasze istnienie
Tak naprawdę dla kosmitów teoretycznie nie istniejemy. Eksperci zwracają uwagę, że światło (w uproszczeniu "obraz"), potrzebuje milionów lat, by przebyć drogę między gwiazdami i galaktykami. Załóżmy, że jakiś kosmita chwycił właśnie za teleskop i zobaczył Ziemię. Jeśli żyje na planecie oddalonej od nas jakieś o 100 milionów lat świetlnych, to widzi Ziemię nie taką jaka jest obecnie, ale dosłownie patrzy na obraz z przeszłości, sprzed 100 milionów lat.
Mówiąc wprost - kosmici pozostaną w sferze science fiction. Wszechświat jest za duży, byśmy się dostrzegli i spotkali.
Haqq-Misra i Fauchez policzyli, ile czasu potrzebowałaby obca cywilizacja, by skolonizować całą galaktykę. Pod warunkiem, że zasiedlałaby wyłącznie nadające się do życia planety krążące wokół pomarańczowych i czerwonych karłów. Przy ostrożnych szacunkach dotyczących możliwych do przebycia odległości, byłoby to 2 mld lat. Na skolonizowanie galaktyki wystarczyłoby im 2 mln lat– wyjaśnia National Geographic.
Źródło: Space24, CNN, The New York Times, Forbes, Stan Wiedzy, Disclousure Foundation, Psychology Today
Oceń artykuł
