Oceń
Śmierć w kosmosie – jak wygląda? Co się dzieje z ciałem człowieka w próżni i jak zabija promieniowanie kosmiczne? Widzieliśmy to w filmach wielokrotnie, np. w Strażnikach Galaktyki, ale kino mija się z prawdą. Co stałoby się z ludzkim ciałem w próżni i dlaczego byłby to "wesoły zgon"? Naukowcy to wyjaśnili. Okazuje się, że problemem niecierpiącym zwłoki są także pogrzeby w kosmosie.
Śmierć w kosmosie to "wesoły zgon"? Naukowcy wyjaśniają
Jak wygląda śmierć w kosmosie? Inaczej niż w filmach. Nie jest tak spektakularna jak w filmach "Strażnicy Galaktyki", "Avengers" i "Misja na Marsa". Co prawda nikt jeszcze nie zginął wyssany w próżnięę, ale NASA i SpaceX Elona Muska mają wielkie plany, kosmos stanie się lada moment czymś przyziemnym. Ludzi ciągnie w kosmos, i jest to przyciąganie silniejsze od tego ziemskiego. Będzie tam pełno ludzi i niestety takie jest życie, że w końcu do śmierci w próżni dojdzie. Naukowcy opisali jak będzie ten horror przebiegał.
Czy można w kosmosie przeżyć skafandra ochronnego? Jak będzie wyglądała śmierć na Marsie i czy można wyprawić pogrzeb w kosmosie? Wyjaśniamy.
Tak wygląda śmierć w kosmosie. Zgon w próżni, pogrzeb na Marsie
Twoja podróż w kosmos się rozpoczęła. Osiągnąłeś prędkość ucieczki (11,2 km/s) i wyrwałeś się z pola grawitacyjnego. Witamy w kosmosie. Pewnie wrzucasz już Instagrama pierwsze zdjęcia oddalającej się Ziemi. Marzysz już o postawieniu pierwszych kroków na powierzchni Marsa. Nagle dochodzi jednak do awarii. Bum! Zostajesz wyrzucony w próżnię, bez skafandra. Niestety, nie mamy dobrych wiadomości. Masz mniej niż pół minuty.
CIEKAWOSTKA: aktualnie koszt pojedynczego egzemplarza skafandra kosmicznego to ok.15 milionów dolarów.
Jak opisuje Focus.pl, w próżni w 1 sekundę z płuc zostanie wyssane całe powietrze. Za kilka sekund próżnia gwałtownie wyciągnie z krwi gazy. Zaczynają się drgawki. Paraliż. Po ok. 10 sekundach nastąpi rozprężenie gazów znajdujących się w zamkniętych przestrzeniach, takich jak zatoki przynosowe, żołądek czy jelita. Ciało zacznie puchnąć (nawet dwukrotnie), a w środku będzie rozrywane przez płyny ustrojowe. Prędkość akcji serca może początkowo wzrosnąć, ale później gwałtownie spadnie i zatrzyma się po ok. 30 sekundach. Każda kolejna sekunda to postępujące zniszczenia tkanek i układu nerwowego.
Niskie ciśnienie zmniejsza rozpuszczalność gazów we krwi, więc te, które jeszcze w niej pozostały (zwłaszcza azot), zaczynają się wydzielać w postaci pęcherzyków. Prowadzi to do blokowania naczyń włosowatych i silnego bólu, gdy pęcherzyki pojawiają się w jamach stawowych
- wyjaśnia Focus.pl.
Spokojnie, nie będziesz świadomy tego horroru. W publikacji NASA SP-3006 czytamy, że po 10 sekundach pozbawiona tlenu krew w mózgu spowoduje utratę przytomności. Wstrzymywanie oddechu w próżni? Lepiej nie. Zwiększysz różnicę ciśnień i zapadniesz na odmę płucną.
Przestrzeń kosmiczna to miejsce zabójcze. Gdybyśmy znaleźli się w kosmosie bez skafandra, zostalibyśmy ciężko poparzeni. Ekspozycja na bezpośrednie promieniowanie UV, bez ochrony atmosfery, spowoduje uszkodzenia DNA skóry i chorobę popromienną. Bez wizyty u onkologa się nie obejdzie. Do tego dochodzi jeszcze mordercze promieniowanie kosmiczne. Zbombarduje ciało wysokoenergetycznymi cząsteczkami, niszcząc organy wewnętrzne i powodując zmiany chemiczne w tkankach, zwiększając ryzyko rozwoju nowotworów.
Czy w próżni się zamarza? Jak wyjaśnia National Geographic, „w kosmosie nie jest ani zimno, ani ciepło”. Nie ma materii mającej temperaturę. Nie zachodzi zjawisko konwekcji, odpowiedzialne za odprowadzanie ciepła z ciała. Tym samym, bez skafandra nasze ciało błyskawicznie nagrzewałoby się pod wpływem promieni słonecznych. Doszłoby dosłownie do zagotowania płynów w organizmie. Gdybyśmy znaleźli się w cieniu jakiegoś obiektu, ciepło stopniowo wypromieniowałoby z ciała. Trwałoby to bardzo długo, ale zwłoki ostygłyby do temperatury bliskiej zeru absolutnemu (−273,15 °C = 0 K.).
Jimmy Wu z Translational Research Institute for Space Health (Baylor College of Medicine in Texas) wyjaśnia: niskie ciśnienie w kosmicznej próżni natychmiast zamieni płyny z powierzchni ciała w gaz. Gdyby zmarły astronauta dryfował w kosmosie, z utraconymi płynami i zamarznięty, byłby "jak zmumifikowany i wysuszony". Gdyby ciało astronauty znalazło się np. na Marsie, tkanki miękkie wyschłyby w pustynnych warunkach, a osady unoszone przez wiatr doprowadziłyby do erozji szkieletu. Doszłoby również do „wygotowania” większości wody z ciała z powodu niskiego ciśnienia.
Czy w kosmosie zachodzą procesy rozkładu? Tak, bo przecież jesteśmy pełni bakterii. Co więcej, bakterie potrafią przetrwać w kosmosie nawet 3 lata, co zbadano na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Mogłyby więc pożywiać się na nieboszczyku poza Ziemią, w tym bardziej gdyby znalazł się blisko źródła ciepła. W próżni, poza wahadłowcem czy Międzynarodową Stację Kosmiczną, procesy rozkłady oczywiście zostałby wyhamowany. Jednak już na Księżycu, gdzie temperatura waha się od 120 st. C. do -170 st. C., proces rozkładu będzie przebiegał zupełnie inaczej.
Inaczej sytuacja wyglądałaby wewnątrz skafandra kosmicznego. Bakterie z jelit nadal pożerałyby tkanki miękkie, ale bakterie te potrzebują tlenu do prawidłowego funkcjonowania, więc ograniczone zapasy powietrza znacznie spowolniłyby ten proces
- wyjaśnia Medonet.
Dekompresja w kosmosie. Smutny koniec i "wesoła śmierć"
NASA dba o bezpieczeństwo astronautów, nikt w próżnię nie wypadnie. Aktualnie największym zagrożeniem jest dekompresja. Jak jednak wyjaśniają naukowcy, taka śmierć przez niedotlenienie mózgu, odbiera świadomość. Nieszczęśnik nie czuje strachu i bólu, może czuć ciepło i odprężenie, mieć halucynacje. NASA wyjaśnia, że rekompresja do tolerowanego ciśnienia (200 mm Hg, 3,8 psi) w ciągu 60 do 90 sekund może spowodować przeżycie
Gdy powoli kończy ci się tlen, dzieje się to samo, co w rozrzedzonym powietrzu na szczycie góry. Wszystko wydaje się zabawne. I kiedy śmiejesz się, powoli odpływasz. Doświadczyłem tego zjawiska podczas treningu astronautów w komorze ciśnieniowej. W pewnym momencie ktoś z nas zaczynał rzucać kiepskie dowcipy. Nasze mózgi są dla nas litościwe. Człowiek umierający w kosmosie miałby wesołą śmierć
- wyjaśnił astronauta Ulrich Walter na łamach magazynu „Spiegel”.
Śmierć w kosmosie. Zakaz pogrzebów na Marsie?
Jak czytamy na łamach Astronomy.com, pogrzeby w kosmosie to kolejny problem. Jeśli będzie to możliwe, zmarłych trzeba szczelnie zamknąć i sprowadzić na Ziemię. Nie można ich skremować, bo to kosztowałoby za dużo energii. Pochówek, np. na Marsie, również nie wchodzi w grę. Istnieje bowiem ryzyko, że nasze bakterie doprowadzą do kosmicznego skażenia. Nie można też wyrzucić ciała w przestrzeń kosmiczną, bo w próżni zrobiliśmy już niezły śmietnik. Zderzenie nieboszczyka z urządzeniami lub kosmicznym gruzem mogłoby spowodować niewyobrażalną katastrofę.
Naukowcy muszą się tym tematem zająć. I potraktować go śmiertelnie poważnie. Kolonizacja kosmosu lada moment ruszy pełną parą. Mają powstać bazy na Księżycu. Elon Musk zapowiedział nie tylko lot na Marsa, ale też zbudowanie wielkiego miasta na Marsie. Zanim zaczniemy szukać poza Ziemią życia, musimy najpierw poradzić sobie ze śmiercią w kosmosie. Inaczej utkniemy w martwym punkcie.
Źródło: Medonet / National Geographic / Spiegel / Focus.pl / Astronomy Magazine / NASA / The Conversation / Live Science / Bioastronautics Data Book
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku
Oceń artykuł
