Oceń
Na jaw wyszedł potworny proceder. Okazało się, że ktoś wykrada z Tajlandii setki małp, które wykorzystywane są w przemyśle farmaceutycznym. Wcześniej władze kraju sprzedawały te zwierzęta, a gdy przestano to robić, makaki zaczęły znikać. Policja rozwiązała sprawę.
Co zobaczyć w Tajlandii? Jedną z atrakcji turystycznych są (a raczej były) sławne makaki królewskie, zwane rezusami. Niestety, te małpy zaczęły znikać i nikt nie wiedział dlaczego. Mowa o spadku populacji makaków o nawet około 95 procent. Co się stało z makakami królewskimi w Tajlandii? To przecież ulubieńcy turystów z całego świata.
CZYTAJ: Śmieci w kosmosie zagrażają Ziemi. Grozi nam "Syndrom Kesslera"
Makaki królewskie nie boją się ludzi i chętnie zaczepiają turystów. Choć mogą być utrapieniem, bo są bardzo ciekawskie i namolne, wielu pokochało tajskie małpki. Makaki często proszą turystów o pokarm i pojawiają się właśnie tam, gdzie ludzi jest najwięcej. Chodzi choćby o świątynię Tham Pha Mak Ho w północno-wschodniej Tajlandii. Kiedyś było ich tam bardzo duże, lecz w krótkim czasie niemal wszystkie zniknęły. Dlaczego?
Przemysł farmaceutyczny wykrada małpy z Tajlandii? Potrzebują ich do badań
Makaki królewskie były oczywistym elementem turystycznego doświadczenia w Tajlandii. Na miejscu sprzedawano nawet specjalne nasiona i owoce, żeby turyści nie dawali małpkom pożywienia, które może być dla makaków niezdrowe.
CZYTAJ: Wyciekły chemikalia. "Rzeka zamieniła się w pianę"
Około rok temu zauważono, że makaki zaczęły znikać. Sprawa była tajemnicza i stała się przedmiotem dyskusji dla całego tajskiego narodu. Zaangażowano w końcu policję, która rozpoczęła śledztwo mające na celu wyjaśnienie nagłego zniknięcia tego ważnego gatunku. Wcześniej makaków na terenie świątyni Tham Pha Mak Ho było nawet około 3 tysiące, a teraz jest ich około 200.
Należało wykluczyć choroby lub zmiany środowiskowe, choć były to pierwsze podejrzenia śledczych. Prace służb wykazały, że zniknięcie makaków powiązane jest ze zgłoszeniem z zeszłego roku, gdy na jaw wyszło, że na północy Tajlandii wykradziono makaki w celach medycznych. Otóż ten gatunek wykorzystywany jest w przemyśle farmaceutycznym. Małpy służą do doświadczeń niezbędnych przy produkcji leków i szczepionek oraz przy innych badaniach w zakresie medycyny.
Makaki królewskie są używane w medycynie. Nagle zaczęły znikać
Wszystko rozchodzi się o pieniądze. W czasie pandemii Chiny i wiele innych państw azjatyckich, w tym Tajlandia, wstrzymały eksport makaków do USA i Europy. Wcześniej małpy sprzedawano za niewielką kwotę kilkudziesięciu dolarów, ale wraz z ustaniem dostaw, ceny wystrzeliły w górę. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że pandemia koronawirusa była okresem wzmożonego zapotrzebowania na rezusy.
CZYTAJ: Greta Thunberg protestuje przeciwko samolotom
Edwin Wiek z Wildlife Friends Foundation Thailand (WFFT) stwierdził, że wcześniejszy handel makakami nie był masowy i nie był problemem dla azjatyckiego ekosystemu. „Cena makaków królewskich, czyli rezusów, na nielegalnym rynku dzikich zwierząt była naprawdę niska. Wynosiła 20-30 dolarów za sztukę. Potem ceny wzrosły od pięciu do dziesięciu razy”, mówił Wiek. To oznacza, że ludzie są w stanie zapłacić za rezusa kilkaset dolarów, a cena nie będzie spadać. Tym samym wiele osób liczących na szybki zarobek najpewniej wyłapuje te mały i sprzedaje je na czarnym rynku. Policja wykryła nawet szlaki przemytnicze do sąsiedniego Laosu.
Użycie tych małp w przemyśle farmaceutycznym doprowadziło już do zmiany statusu makaka królewskiego na zagrożony wyginięciem. Wcześniej były te małpy jedynie narażone, czyli istniało jedynie ryzyko, że w dalszej przyszłości dojdzie do wymarcia gatunku.
Zniknęły makaki. Jest stanowcza reakcja policji
Policja w Tajlandii rozpoczęła działania – aresztowano już sporą grupę przemytników. Makaki trzymane były w potwornych warunkach, w workach po 50-100 osobników, bez powietrza i pożywienia. Wiele z nich umierało w męczarniach.
CZYTAJ: Najbardziej ekologiczne kraje Europy. Polska ogonem
Makaki trafiały z Tajlandii do Laosu i Kambodży, a stamtąd w większości do Stanów Zjednoczonych. W USA również zatrzymano przemytników, co najmniej osiem osób. Choć tę tajemniczą sprawę udało się rozwikłać, reperkusje nielegalnych działań mogą być daleko idące. Chodzi o to, że zaburzony został ekosystem w Indochinach, którego rezusy były ważną częścią.
Źródło: Planeta.pl/Zielona Interia
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku.
Oceń artykuł
