Oceń
Czy Całun Turyński jest autentyczny i naprawdę widać na nim wizerunek Jezusa Chrystusa? Trwa spór o dowody i wyniki badań naukowych, niejednokrotnie się wykluczające. A może Całun w Turynie we Włoszech to średniowieczna mistyfikacja i mistrzowskie fałszerstwo? Dlaczego Kościół do dziś nie zajął oficjalnego stanowiska w sprawie autentyczności Całunu Turyńskiego?
Całun Turyński to oszustwo? Badania, dowody i historia wizerunku Jezusa
Gdy Jezus Chrystus umarł, jego ciało w grobie zawinięto w ręcznie tkane płótno, który dziś znamy jako Całun Turyński. Zwany także Piątą Ewangelią. Ma 437 cm długości i ok. 113 cm szerokości. Jego waga wynosi 2,5 kg. O Całunie wspominają m.in. Ewangelie Marka, Mateusza, Łukasza oraz Jana, ale tak naprawdę odnaleziono go dopiero w średniowieczu. Zanim relikwia trafiła do Turynu była porywana, przewożona i niemal spłonęła w pożarze, więc widać na niej liczne ślady konserwacji. Co najważniejsze, według tradycji chrześcijańskiej, na płótnie widnieje obraz dwustronnego (od przodu i od tyłu) odwzorowania postaci ludzkiej.
Czy to autentyczna twarz i rany Jezusa? Kolejne badania i analizy Całun Turyńskiego poddają to w wątpliwość.
Całun Turyński to oszustwo? Badania i dowody
Czy na Całunie Turyńskim naprawdę widzimy ślady ran Jezusa odpowiadające opisowi w Ewangelii? Spór trwa od 1898 roku, gdy prawnik Secondo Pia otrzymał zgodę na zrobienie zdjęć Całunu w celach badawczych. Natychmiast pojawiły się zarzuty o fałszerstwo. Naukowcy i badacze historii od XIX wieku publikują wyniki badań mające potwierdzić autentyczność Całunu Turyńskiego lub ją obalić. Papież Jan Paweł II zachęcił w 1998 roku, aby do badania Całunu przystępować bez żadnych uprzedzeń i by nie uznawać za pewnik niczego, co nie zostało udowodnione. Powstała nawet specjalna gałąź nauki – syndologia (od włoskiego określenia Santa Sindone, czyli „święty całun”) – która zajmuje się jedynie badaniem tego płótna. Co więcej, Instytut Nauka i Wiara Papieskiego Uniwersytetu Regina Apostolorum organizuje co roku kurs umożliwiający uzyskanie dyplomu specjalizacji z Całunu. Czy jednak za się uzyskać jednoznaczne i ostateczne dowody wyjaśniające pochodzenie Całunu Turyńskiego?
28 maja 1898 Secondo Pia przystąpił do obróbki zdjęć wykonanych w turyńskiej katedrze. I doznał największego wstrząsu w swoim życiu. Zaczęło się przed nim wyłaniać oblicze Chrystusa. Secondo Pia zrozumiał w tym momencie, że wizerunek oglądany dotychczas na całunie jest negatywem, który w tajemniczy sposób powstał w ciemni skalnego grobu, do którego złożono ciało Jezusa- pisze Polskie Radio.
Badania Całunu Turyńskiego. Wielka mistyfikacja?
Badania Całunu Turyńskiego prowadzono przy pomocy większości znanych technik chemicznych, fizycznych i optycznych. Analizowali go nawet rzeczoznawcy z laboratorium Amerykańskiej Komisji Energii Atomowej i badacze przestrzeni kosmicznej: dr Jack Johnson i dr Eric Jumper. Niestety, rozwiązania zagadki wciąż brak, a do tego mnożą się kolejne pytania i wątpliwości. Walter McCrone w 1980 roku ogłosił, że wizerunek na Całunie został namalowany ok. 1355 roku. Wyjaśnił, że fałszerze chcieli w ten sposób przyciągnąć wiernych do nowo powstałej świątyni. Inne badania mają jednak potwierdzać, że „głębokość wnikania czynnika, który wywołał ten obraz - czymkolwiek ten czynnik był - nie przekracza kilkunastu do 20 mikrometrów”. Ma to ostatecznie obalać teorię, że wizerunek Chrystusa jest dziełem malarskim. Farba wniknęłaby głębiej w materiał. W 1978 r. grupa naukowców STURP (Shroud of Turin Research Project) ogłosiła, że w badanych fragmentach tkaniny nie ma żadnych farb ani pigmentów.
Wojciech Zając z Instytutu Fizyki Jądrowej im. Henryka Niewodniczańskiego PAN, autor pracy "Całun Turyński jako obiekt badań fizykochemicznych", zapewnia, że na Całunie turyńskim nie znaleziono śladów używania farby. Wyjaśnił, że wizerunek Jezusa na pewno nie jest fotografią analogową. Zaznaczył jednak, że „nie ma w tej chwili jednoznacznej identyfikacji, jaki proces fizykochemiczny mógł doprowadzić do powstania tego wizerunku”.
Zespół włoskich naukowców z Triestu, Bari i Padwy w 2017 roku w czasopiśmie specjalistycznym PlosOne ogłosił, że używając elektronowego mikroskopu transmisyjnego przebadano relikwię na poziomie atomowym w poszukiwaniu nanocząsteczek o pochodzeniu organicznym. Zapewniono, że „całun faktycznie wszedł w kontakt z krwią człowieka zabitego w okrutny sposób”. Wykryto nawet nanocząsteczki tlenku żelaza o pochodzeniu z ferrytyny (białka przechowywanego w wątrobie). W 1981 i 1982 roku lekarz Pierreluigi Baima Bollone zbadał ślady krwi widoczne na całunie i ogłosił, że należą do osoby o grupie krwi AB. Co ciekawe, jednocześnie „pod uwagę brana jest także możliwość fałszerstwa całunu przy użyciu wydzieliny ślimaka Murex brandaris, będącej barwnikiem znanym już w V wieku naszej ery”.
Quiz: Historia Polski - te daty, bitwy i wydarzenia musi znać każdy
Badacze Całunu Turyńskiego nie są nawet zgodni czy ślady po ukrzyżowaniu Jezusa znajdują się w prawidłowym miejscu. Prof. Pierre Barbet ustalił, że na całunie widać, że zmarły ma ślady po przybiciu na nadgarstkach, a nie jak przedstawiały średniowieczne malowidła, na dłoniach. Utrudnieniem dla badaczy są przeprowadzone konserwacje płótna. Przykładowo, siostry klaryski naprawiły uszkodzenia, wszywając w nadpalone fragmenty 16 płóciennych łat, ponieważ Całun został nadpalony w 48 miejscach.
Ile lat ma Całun Turyński? Niektórzy twierdzą, że materiał pochodzi z XIII lub XIV wieku. Są jednak badacze, jak np. włoski chemik Giulio Fanti (skonstruował spektrometr do zbadania włókien), którzy uważają, że „szereg faktów przemawia za pochodzeniem tkaniny z I wieku naszej ery z rejonów Ziemi Świętej”. Jak ustalił w latach 70. szwajcarski biolog i kryminolog Max Frei-Sulzer, mają to potwierdzać badania pyłków znalezionych na powierzchni Całunu (58 różnych gatunków roślin). Niektóre występowały na zasolonych gruntach w okolicy Jerozolimy. Avinoam Danin potwierdził wnioski Szwajcara i dodał, że „kilka odkrytych pyłków pochodzi z kwiatów, które nie występują razem nigdzie poza Judą”. Wielu badaczy się tym nie zgadza. Przypominają, że „ściana ziarna pyłku ma za zadanie chronić cenne wnętrze przed wysychaniem, przegrzaniem, promieniami UV czy atakiem bakterii i grzybów”.
W roku 1988 przy badaniu Całunu zastosowano metodę datowania opartego o radioizotop węgla 14C. Naukowcy określili wówczas datę jego powstania na lata 1260-1390. Badania te zyskały jednak szybko liczne krytyczne komentarze, w których specjaliści podważali metodologię eksperymentu- pisze Polskie Radio.
Historia Całunu Turyńskiego zostanie wreszcie jednoznacznie ustalona i ujawniona? Na naukowy konsensus się nie zanosi. Mimo kolejnych badań nadal nie wiemy, czy Całun Turyński przechowywany we włoskim Turynie w kaplicy Świętego Całunu pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela, to prawdziwa relikwia, czy mistrzowskie fałszerstwo. I tej zagadki prawdopodobnie nigdy nie uda się rozwiązać. Niektórzy naukowcy po prostu się poddają, ponieważ "nie da się ustalić, jaki proces chemiczny mógł doprowadzić do powstania koloru podobnego do tego, który jest na pogrzebowym prześcieradle Jezusa". Wspomniany Wojciech Zając stwierdził, że „badania naukowe na dzisiejszym etapie nie są w stanie dać jednoznacznej odpowiedzi na temat tego, kiedy Całun powstał i w jaki sposób”. Papież Jan Paweł II stwierdził po prostu, że "Całun jest wyzwaniem dla rozumu".
Papież Jan Paweł II zachęcił w 1998 roku, aby do badania Całunu przystępować bez żadnych uprzedzeń i by nie uznawać za pewnik niczego, co nie zostało udowodnione. Podkreślił, że Kościół wzywa, aby zachować wewnętrzną wolność w działaniu, skrupulatnie przestrzegać zasad naukowej metodologii, a zarazem szanować wrażliwość wiernych– przypomniała słowa Ojca Świętego Hanna Maria Giza. (Polskie Radio)
Źródło: Polskie Radio, Radio ZET, Planeta.pl, History.com, National Geographic
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku
Quiz: Historia Polski - quiz dla mistrzów i orłów
Oceń artykuł
