Oceń
Złoty Pociąg zostanie odnaleziony? Głos w sprawie zabrała Grupa Eksploracyjna Miesięcznika „Odkrywca", ujawniając rezultaty niedawnych badań. To może być ostateczny argument w dyskusji "czy Złoty Pociąg istnieje". Finalnie okaże się, że Polacy byli przez lata oszukiwani przez "ekspertów z różdżkami"?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co mówi Grupa Eksploracyjna Miesięcznika „Odkrywca" o Złotym Pociągu
- Jakie metody poszukiwań Złotego Pociągu zastosował Michał Motak
- Dlaczego wiarygodność badań radiestezyjnych jest podważana
- Skąd wzięła się legenda o Złotym Pociągu
- 10 argumentów, które przemawiają przeciwko istnieniu legendarnego Złotego Pociągu
Gdzie jest Złoty Pociąg? Nowe informacje, "czas to jasno napisać"
Złoty Pociąg miał być odnaleziony już rok temu. Wydano pozwolenia na działania w terenie, a Grupa „Złoty Pociąg 2025 / Gold Train 2025” zapowiadała rychłe wydobycie skarbu. Michał Motak dokonał nawet zgłoszenia do organów państwa odkrycia złotego pociągu i zamaskowanego tunelu kolejowego. Jak jednak podaje Radio ZET, to może być koniec legendy Złotego Pociągu. Grupa Eksploracyjna Miesięcznika „Odkrywca" (GEMO) ogłosiła, że na słynnym 61. kilometrze nie ma żadnego ukrytego tunelu. Owszem, jeden Złoty Pociąg już odnaleziono, ale ten, którego poszukiwania w Polsce budzą tyle emocji, najwyraźniej nie istnieje. Grupa Eksploracyjna Miesięcznika „Odkrywca" przekazała nowe informacje i wyniki badań. Cała Polska została oszukana?
Jak czytamy na radiozet.pl, badania georadarowe na 61. kilometrze odbyły się w maju i czerwcu. Żadne z badań nie potwierdziło „teorii różdżkarza-amatora”. Nie udało się potwierdzić ani »tunelu Hochbergów«, ani »upadowej przed wlotem«, ani »żelbetowego muru oporowego«, ani tym bardziej »wagonów ze złotem«". Badania ostatecznie obaliły argumenty radiestetów? Przypominamy, że Michał Motak zapewniał, że ma predyspozycje do uprawiania radiestezji takie jak wyciszony umysł i brak autosugestii, a do tego "wizualizuje sobie to czego szuka i umie odczytywać sygnały". Zapewniał, że jeśli chodzi o Złoty Pociąg, przeanalizował też ukształtowanie terenu, mapy i "wszedł w umysł wroga", np. logistyka, który myślał, gdzie najlepiej ukryć bezcenne depozyty.
Swoją pracę wykonuję of 6 lat. Jestem radiestetą, który specjalizuje się w poszukiwaniach podziemnych pustek. Tę formę zaszczepił we mnie pewien starszy człowiek z Kudowy. Dał mi 2 druty do ręki, opowiadał historie o przeszłości, co się działo na naszych terenach. Pomimo, że wtedy te różdżki ledwo chodziły w moich dłoniach, podświadomie czułem, że to jest dla mnie- mówił Michał Motak o poszukiwaniach Złotego Pociągu.
Eksperci z GEMO zwrócili uwagę na niską wiarygodność badań radiestezyjnych i „metody mentalnej”, która polega na wykrywaniu pól i promieniowań za pomocą przyrządów, takich jak różdżka czy wahadło. Opisano je jako „całkowicie nieskuteczne”. Krzysztof Krzyżanowski, redaktor magazynu „Odkrywca" stwierdził, że "cała hipoteza pana Michała Motaka opierała się na braku wiedzy historycznej, geologicznej oraz braku logiki". Warto przypomnieć, że już rok temu eksperci nie zostawili suchej nitki na poszukiwaniach Złotego Pociągu przez radiestetów, wskazując na brak dowodów naukowych na skuteczność jakichkolwiek badań radiestezyjnych.
Czas to już jasno napisać, bo mnożą się pytania, a sam zainteresowany nie udziela żadnych informacji. Całkowitym fiaskiem zakończyły się poszukiwania podziemnego tunelu przy zakręcie torów na 61. km. Taką mamy wiedzę z trzech niezależnych źródeł. Precyzując: poszukiwania prowadzone przez Michała Motaka na 61. km, ponieważ swoje oddzielne poszukiwania prowadzi dalej Piotr Koper- informuje Krzysztof Krzyżanowski, redaktor magazynu „Odkrywca" (RadioZet.pl)
O komentarz do tej wypowiedzi została poproszona grupa „Złoty Pociąg 2025 / Gold Train 2025". Radio Zet nie otrzymało odpowiedzi od grupy.
CZYTAJ WIĘCEJ: Drugi Złoty Pociąg. Tak Niemcy kradli podczas wojny
Złoty Pociąg. Historia i informacje
Według jednej z wersji tej legendy, wiosną 1945 roku Niemcy mieli skierować specjalny pociąg z Wrocławia w stronę Wałbrzycha. Skład miał przewozić złoto, kosztowności i dokumenty III Rzeszy. Andrzej Daczkowski, redaktor naczelny miesięcznika "Odkrywca", studzi emocje. Zwrócił uwagę, że gdy Niemcy wywozili zrabowane kosztowności i dzieła sztuki z okupowanych terenów, wszystko skrupulatnie dokumentowali. O złotym pociągu żadnej choćby małej wzmianki nie odnaleziono. Finalnie, niczym w "Kubusiu Puchatku", im bardziej szukamy na Śląsku Złotego Pociągu, tym bardziej go tam nie ma.
Złoty Pociąg. Fakty kontra legenda
- Fakt historyczny: w czasie wojny Niemcy rzeczywiście ukrywali kosztowności i dzieła sztuki, czego przykładem jest odnalezienie „Skarbu z Głuszycy” czy części depozytów bankowych w Górach Sowich.
- Legenda: nie istnieje żadna potwierdzona dokumentacja dotycząca konkretnego „złotego pociągu” ani list przewozowy, ani zeznania niemieckich oficerów, które jednoznacznie by na niego wskazywały.
Podobno Złoty Pociąg miał zniknąć w rejonie kompleksu Riese – tajemniczych podziemnych korytarzy w Górach Sowich. Jak podała grupa "Złoty Pociąg 2025", mają to być podobno 3 wagony w wyraźnie innym rozmiarze niż takie przeznaczone do składu przewożącego urobek wydobywczy („Są po prostu zbyt duże i ciężkie”). Każdy wagon ma podobno około 12 metrów długości, cztery metry szerokości oraz cztery metry wysokości. Daczkowski jest zdania, że w takim razie Złotego Pociągu nie warto szukać w Górach Sowich i kompleksie Riese. Tak potężny pociąg nie byłby w stanie tam dotrzeć ani zmieścić się w tunelach w górach. Tak dużego tunelu, nie dałoby się ukryć przed georadarami.
Szef inicjatywy Złoty Pociąg 2025 tymczasem zapewniał, że tunel, w którym ukryto Złoty Pociąg, istniał już przed wojną. Zapewne był to tunel kopalniany, który III Rzesza wykorzystała do ukrycia skarbu. Eksperci wyjaśnili, że w takim razie na miejscu powinny znajdować się liczne elementy infrastruktury, hale oraz bocznice. Pociągów w kopalni nie dało się przecież załadować ręcznie. Jakim cudem taka insfrastruktura pozostałaby niezauważona podczas badań terenu?
Quiz: Historia Polski - te daty, bitwy i wydarzenia musi znać każdy
Złoty Pociąg. Skąd wzięła się legenda o skarbie?
Dziennikarka i popularyzatorka historii Dolnego Śląska, Joanna Lamparska, już w 2015 roku, w rozmowie z RMF zwróciła uwagę, że legenda Złotego Pociągu opiera się na relacji emerytowanego górnika z Wałbrzycha, "który, tuż po wojnie, rozmawiając z jednym z Niemców mieszkających tutaj w czasach przełomu, twierdził, że gdzieś przy torach znajduje się rodzaj bocznicy, która wiedzie pod Zamek Książ". Niedawno zasugerowała, że poszukiwania Złotego Pociągu w 2025 roku mogły być mistyfikacją dla zdobycia rozgłosu.
10 najważniejszych argumentów, które przemawiają przeciwko istnieniu legendarnego Złotego Pociągu
- Brak niemieckich dokumentów – nie odnaleziono żadnego rozkazu, listu przewozowego, meldunku ani dokumentacji kolejowej potwierdzającej wysłanie lub ukrycie takiego pociągu.
- Brak wiarygodnych świadków – nie istnieją potwierdzone relacje maszynistów, kolejarzy, żołnierzy czy niemieckich oficerów, którzy jednoznacznie opisywaliby transport legendarnego składu.
- Wieloletnie poszukiwania nie przyniosły rezultatów – teren był badany przez wojsko, geologów, służby PRL i prywatnych poszukiwaczy od kilkudziesięciu lat, jednak nie znaleziono pociągu.
- Badania georadarowe i odwierty nie potwierdziły jego istnienia – w miejscach wskazywanych przez poszukiwaczy nie wykryto obiektu odpowiadającego zakopanemu pociągowi.
- Nie znaleziono śladów infrastruktury kolejowej – ukrycie całego składu wymagałoby odpowiednio dużych tuneli, torów i zaplecza technicznego, których istnienia nie potwierdzono.
- Kolejne ekspedycje wskazują różne lokalizacje – od lat pojawiają się nowe hipotezy dotyczące miejsca ukrycia pociągu, jednak żadna nie została potwierdzona dowodami.
- Sensacyjne odkrycie z 2015 roku zakończyło się fiaskiem – po szeroko nagłośnionych badaniach nie odnaleziono pociągu ani jego fragmentów.
- Historycy nie znajdują potwierdzenia w archiwach – mimo badań niemieckich i polskich archiwów nie udało się odnaleźć materiałów potwierdzających istnienie legendarnego transportu.
- Legenda mogła powstać na bazie prawdziwych wydarzeń – wiadomo, że pod koniec II wojny światowej Niemcy ukrywali kosztowności i ewakuowali mienie, ale nie ma dowodów, że odbyło się to jednym „złotym pociągiem”.
- Brak jakichkolwiek materialnych dowodów – do dziś nie odnaleziono wagonów, torów, wyposażenia, fragmentów pancerza ani innych artefaktów, które potwierdzałyby istnienie ukrytego składu.
Źródło: Radio Zet, Zamek Książ , Wikipedia
Oceń artykuł
