Oceń
Złoty Pociąg w Polsce to jedynie mit i legenda? Warto przypomnieć, że takie „złote pociągi” istniały, a jeden został odnaleziony. Co skrywał słynny ukryty skład kolejowy z Węgier i co zrabowali Niemcy podczas II wojny światowej? Ile z tego zrabowali po wojnie Amerykanie? Trudna historia, same fakty.
Złoty Pociąg z Węgier odnaleziony. Smutna historia, tak ukradziono skarb
Gdzie jest Złoty Pociąg? Grupa poszukiwaczy miała rozpocząć poszukiwania w sierpniu, ale w powietrzu wisi afera z pozwoleniami. Szykują się też drugie poszukiwania, które chce prowadzić słynny Polak. Nie brakuje też głosów, że Złoty Pociąg nie istnieje, to wielka bujda. A przecież takie „złote pociągi” istniały, a jeden został nawet odnaleziony… i „legalnie” rozkradziony. I co ciekawe, jak podaje wiele źródeł, poszukiwany w Polsce Złoty Pociąg może mieć podobną zawartość do pociągu węgierskiego.
National Geographic przypomniało niedawno historię Złotego Pociągu z Węgier. To ważna lekcja historii, którą trzeba znać. To nie tylko historia zbrodni wojennych popełnionych przez Niemców w czasie wojny, ale też świadectwo wielkiej niesprawiedliwości po wojnie. To również odpowiedź na pytanie co może skrywać Złoty Pociąg w Polsce i jaki skarb Niemcy mogli ukryć w wagonach.
Jak przypomina Interia.pl, „węgierski rząd i organizacje żydowskie szacowały wartość ładunku pociągu na kwotę od 3 do 4 miliardów dolarów, według cen z początku XXI wieku”. No właśnie "OSZACOWAŁY"...
CZYTAJ WIĘCEJ: Niemcy mogą zabrać Polsce Złoty Pociąg. "Niemiecka własność"
Węgry, niemieckie zbrodnie i zloty pociąg - trudna historia
Niemcy na Węgrzech dopuścili się licznych potwornych zbrodni. Żyła tam społeczność żydowska licząca 800 tysięcy osób, które faszystowski rząd zamykał w gettach. Po wkroczeniu Wehrmachtu na Węgry (19 marca 1944 r.) w Budapeszcie pojawił się ze swoim sztabem Adolf Eichmann, by realizować plan zagłady. Z Węgier do Auschwitz wysłano ok. 430 tysięcy węgierskich Żydów. Bezpośrednio po przyjeździe życie w komorach gazowych straciło ok. 330 000 osób. W sumie w czasie wojny zginęło nawet 550 tysięcy Żydów pochodzenia węgierskiego. Co się stało z ich majątkiem?
National Geographic przypomina, że podczas II wojny światowej Niemcom udało się zgromadzić więcej złota niż wynosiło wydobycie i przetworzenie tego kruszcu przez kraje południowej Afryki w ostatnich dekadach XX wieku.
CZYTAJ WIĘCEJ: Słynne dzieło sztuki odnalezione. Odkrycie w domu Niemca
Zbrodniarze przejęli majątek węgierskich Żydów. W 1944 roku Niemcy czuli już w powietrzu koniec wojny i swoją nieuchronną porażkę. I co ważne, czuli już na karku złowieszczy oddech Rosjan. Zaczęli więc w pośpiechu wywozić zrabowane mienie, najpierw na zamek Óbánya, a później pociągami w kierunku Berlina. Operację nadzorował SS-Sturmbannführer Wilhelm Hoettl, przybyły wraz z SS-Obersturmbannführerem Adolfem Eichmanem na Węgry. To czego nie udało się wywieźć z Węgier, rozkradli barbarzyńcy z Armii Czerwonej.
CIEKAWOSTKA: Wilhelm Hoettl po wojnie nie poniósł żadnej kary. Został pracownikiem wywiadu amerykańskiego i założycielem oraz dyrektorem szkoły w Bad Aussee. Sortowaniem, pakowaniem i organizacją transportu całego zagrabionego mienia zajmował się najprawdopodobniej niejaki Árpád Toldi. Był poszukiwany za zbrodnie wojenne, ale zniknął bez śladu.
Jeden z tzw. „złotych pociągów”, wypełniony skradzionym mieniem, dojechał do małego miasteczka górniczego Brennbergbanya, ok. 1 km od austriackiej granicy. Niemcy ukrywali go w tunelu od 20 grudnia 1944 roku do 30 marca 1945 roku. Rosjanie byli jednak coraz bliżej, nasilały się bombardowania, więc pociąg ruszył dalej. Finalnie zatrzymał się w tunelu Tauern (Tunel Tauryjski), ok. 100 km na południe od Salzburga.
Niemcy mieli w planach po wojnie odzyskać pociąg, a splamione krwią „skarby” miały zapewnić im bogatą emeryturę. Nic z tego. 11 maja 1945 r. (trzy dni po kapitulacji Niemiec) skład odkryli żołnierze 15 pułku 3 Dywizji Piechoty USA dowodzonego przez porucznika Josepha A. Mercera. Powinniśmy więc dowiedzieć się co dokładnie było w węgierskim złotym pociągu, ale…
Co było w niemieckim złotym pociągu? Kto ukradł skarb?
Co było w wagonach złotego pociągu? Źródła historyczne mówią, że prawdopodobnie wywieziono z Węgier 1560 skrzyń zawierających m.in. 5 ton złota w sztabkach, 1000 obrazów, kilka skrzyń obrączek, 300-500 kilogramów diamentów i pereł, skrzynie pełne wyrwanych złotych zębów, tysiące cennych dywanów, obrączki ślubne, wyroby ze srebra, w tym przedmioty kultu religijnego i ponad 1500 zastaw stołowych, kolekcje znaczków, futra, zegarki (32 skrzynie), aparaty fotograficzne oraz waluty zagraniczne. Prawdy nigdy jednak nie poznamy. Złoty pociąg długo był w tunelu bez żadnego nadzoru, a spisy pierwotnego ładunku się nie zachowały.
Złotego pociągu po drodze dosłownie ubywało. Przekupywano coraz mniej zdyscyplinowanych esesmanów i żołnierzy Wehrmachtu, aby "nikt nie zadawał zbędnych pytań". Mówi się, że sporo z ładunku uszczknęli węgierscy i austriaccy wieśniacy, gdy pociąg zwalniał lub się zatrzymywał. Co więcej, Niemcy z Hopfgarten próbowali wywieźć zrabowane mienie samochodami do Szwajcarii. Część łupu (ok. 40 skrzyń) zakopano, a wkrótce został odkryty i przejęty przez wojska francuskie. Francuzi zabrali też część mienia z samego pociągu ukrytego w tunelu.
W sumie mówi się o 42 wagonach wywiezionych z Węgier. Tymczasem w momencie przejęcia przez Amerykanów, pociąg liczył jedynie ponad dwadzieścia wagonów. Gdzie się podziały brakujące wagony? To tajemnica na wagę złota…
Quiz: Historia Polski - quiz, który pokona historyka
Tak amerykanie odkryli i okradli złoty pociąg
Amerykanie pilnowali skarbu uczciwie? Zdecydowanie mieli lepkie rączki. Przewieźli zawartość wagonów do Salzburga, gdzie mienie umieszczono w magazynie wojskowym na ponad 2 lata. Ładunek regularnie się kurczył. Został „legalnie” rozgrabiony.
Kradzież nie jest kradzieżą jeśli dobrze wygląda w papierach? Część skradzionych dóbr otrzymał generał major Harry Collins, dowódca amerykańskiej 42 Dywizji Piechoty. Wyjaśnił po latach, że dostał "niezbędne wyposażenie do zajmowanej rezydencji Maria Theresien Schloss". Źródła historyczne wspominają, że amerykańcy generałowie w strefie okupacyjnej bez skrupułów korzystali ze zrabowanego przez Niemców mienia. Jak podaje National Geographic, "jeden z generałów zażądał np. do służbowej willi m.in. około dwustu wyrobów ze srebra i tyle samo sztuk wykwintnej porcelany". Tę Aferę ujawniono jednak dopiero pod koniec XX wieku. Na tym jednak nie koniec...
Od maja 1947 roku do stycznia 1948 roku przedmioty pozostałe ze złotego pociągu były sortowane, spisywane, ważone i oceniane, a następnie pakowane i wysyłane do USA. Łącznie wyekspediowano 10 transportów, zawierających ponad 1500 skrzyń. Osiem z nich, zawierających mniej cenne rzeczy, rozdzielono w obozach dla uchodźców- podaje Interia.pl.
To co z węgierskiego złotego pociągu trafiło do USA, m.in. złoto, srebro, diamenty, biżuterię, gobeliny, mikroskopy i aparaty fotograficzne, wkrótce pojawiło się na aukcjach. Centralna Rada Żydów w Budapeszcie, wspierana przez rządzących Węgrami komunistów, domagała się zwrotu. Przed końcem lat 40. XX wieku mienie, tak jak i środki uzyskane z jego sprzedaży, przeznaczono na pomoc dla organizacji wspierających miliony powojennych uchodźców w Europie. Koniec historii? Nie, afera miała dopiero wybuchnąć.
Prawdopodobnie większość majątku ze "złotego pociągu", który trafił w ręce Amerykanów, została wyprzedana przez ich armię w handlu koncesjonowanym przez siły okupacyjne lub wystawiona na aukcje w Nowym Jorku. Dochody przeznaczono na rzecz powstającej pod auspicjami ONZ Międzynarodowej Organizacji Uchodźców- pisze Onet.
Afera ze złotym pociągiem. Dekady walki o zrabowane mienie żydowskie
Afera z węgierskim złotym pociągiem ciągnęła się przez dekady. Dopiero w latach 90. XX wieku, pod presją organizacji żydowskich. prezydent Bill Clinton powołał specjalną komisję ds. majątku pozostałego po ofiarach Holocaustu. W 1999 roku opublikowano szokujący raport. Okazało się, że amerykańskie władze okupacyjne w Niemczech i Austrii pozwoliły, by przejęte mienie, w tym to ze złotego pociągu, nie wróciło na Węgry. Wykazano jak precjoza znikały bez śladu, były oddawane za darmo lub sprzedawane za grosze.
W 2003 roku ujrzała światło dzienne baza katalogów aukcyjnych z okresu powojennego. Okazało się, że rząd USA sprzedawał za grosze nawet te zrabowane dobra, które miały właścicieli i mogły być im zwrócone.
W maju 2001 roku węgierscy Żydzi, którzy ocaleli z zagłady, pozwali rząd USA domagając się rozliczenia. W 2005 roku zawarto ugodę i amerykański rząd zobowiązał się zapłacić 25 mln dolarów. Pieniędzy nie otrzymały jednak osoby zgłaszające roszczenia, ale organizacje zajmujące się pomocą ocalonym z Holocaustu. 40% tej kwoty miało trafić do Izraela, po 20% na Węgry i USA.
Źródło: National Geographic / Wikipedia / Radio ZET / Onet / Interia
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku
Oceń artykuł
