Oceń
Sensacyjne doniesienia o Złotym Pociągu, rzekomo ukrytym w okolicach Książańskiego Parku Krajobrazowego, przyciągają uwagę poszukiwaczy skarbów, którzy planują dokładne badania terenu. Eksperci podkreślają brak historycznych dowodów na istnienie Złotego Pociągu, co sugeruje, że może to być jedynie legenda miejska wsparta niepewnymi źródłami i wyobraźnią.
- Złoty Pociąg zlokalizowany, ale pojawiają się wątpliwości co do prawdziwości.
- Eksperci podkreślają brak dowodów na istnienie legendarnych skarbów.
- Odkrywcy planują sierpniową ekspedycję, lecz nie wszyscy są optymistyczni.
Złoty Pociąg istnieje? Nowe poszukiwania kontra fakty historyczne
Złoty Pociąg istnieje i na 100% wiemy gdzie jest – ogłosiła niedawno grupa Złoty Pociąg 2025. Otrzymała już zgodę Lasów Państwowych na prowadzenie prac badawczych w rejonie otuliny Książańskiego Parku Krajobrazowego (choć z ostrymi restrykcjami). Pojawiły się też informacje, że w wagonach Złotego Pociągu może znajdować się zaginiona Bursztynowa Komnata. Wystarczy tylko zacząć kopać? Jest pewien problem.
Złoty Pociąg to fakt historyczny czy miejska legenda? Poszukiwania Złotego Pociągu, zaplanowane na sierpień, mają być rozłożone na cztery etapy. Finalnie odkrywcy mają zlokalizować i odkopać tunel, w którym znajduje się Złoty Pociąg ze skarbem. Emocje rosną bo przecież faktem historycznym jest, że Niemcy pod koniec wojny wywozili zrabowane mienie z okupowanych i terroryzowanych terytoriów. Adrenalina buzuje, a od sukcesu dzieli nas tylko kilka machnięć łopatą? Niestety, niektórzy uważają, że Złotego Pociągu nie odnajdziemy z jednego powodu - nigdy nie istniał. I akurat na to dowodów jest sporo.
Quiz: Pytania z archeologii. Ile jest piramid w Gizie? Od 70% już jesteś mistrzem
Gdzie jest Złoty Pociąg? Na pewno nie tam gdzie trwają poszukiwania
Andrzej Daczkowski, redaktor naczelny miesięcznika "Odkrywca", studzi emocje. Czy ktoś w ogóle widział Złoty Pociąg? Na łamach Geekweek przypomniał, że „rzekomo istniał świadek, który o tym mówił. O tym świadku wiemy z drugiej ręki. To głównie pan Słowikowski, wielki orędownik legendy o złotym pociągu o nim wspominał”. Zwrócił uwagę, że nikt tak naprawdę nie miał kontaktu z tym świadkiem i nawet nie wiadomo jak się nazywał. Źródło informacji o Złotym Pociągu i jego lokalizacji jest więc bardzo niepewne.
Ekspert zwrócił również uwagę, że Niemcy, nawet gdy wywozili zrabowane kosztowności i dzieła sztuki z okupowanych terenów, wszystko skrupulatnie dokumentowali. Tymczasem nie istnieją żadne niemieckie dokumenty, które wspominają o słynnym Złotym Pociągu i transporcie kolejowym z opisywanym w legendach skarbem. W dokumentacji Wrocławia, dawnego Breslau, również nie ma wzmianek o składzie mogącym być Złotym Pociągiem.
Andrzej Daczkowski: w lutym tego roku, w czasie ewakuacji Breslau i ofensywy Armii Czerwonej, dokumenty milczą na temat jakiegokolwiek "złotego pociągu". (za: Geekweek)
O braku dokumentacji już w 2015 roku, w rozmowie z RMF, mówiła badaczka tajemnic Dolnego Śląska Joanna Lamparska. Wspomniała, że legenda Złotego Pociągu opiera się na relacji emerytowanego górnika z Wałbrzycha, "który, tuż po wojnie, rozmawiając z jednym z Niemców mieszkających tutaj w czasach przełomu, twierdził, że gdzieś przy torach znajduje się rodzaj bocznicy, która wiedzie pod Zamek Książ". I tu pojawia się kolejny problem ze Złotym Pociągiem. Rozmiar ma znaczenie.
CZYTAJ WIĘCEJ: Niemcy mogą zabrać Polsce Złoty Pociąg. "Niemiecka własność"
Na Dolnym Śląsku krążą dwie legendy o "złotych pociągach". Jeden ma znajdować się w Górze Sobiesz pod Piechowicami, a drugi gdzieś w okolicach Zamku Książ. Myślę, że w tym wypadku opowieść o dwóch panach, którzy twierdzą, że znają miejsce, gdzie znajduje się pociąg, może raczej dotyczyć Wałbrzycha, ponieważ sprawę znamy z Wałbrzycha. Źródła zarówno jednej, jak i drugiej informacji nie mają umocowania w dokumentach- mówiła Joanna Lamparska o Złotym Pociągu w 2015 roku. (RMF)
Złoty Pociąg ukryty w Górach Sowich i w podziemiach Riese?
Gdzie jest Złoty Pociąg? Najczęściej wskazywane miejsce to okolice 65. kilometra linii kolejowej z Wrocławia do Wałbrzycha, w rejonie Starego Zamku w Książu oraz tuneli pod Górami Sowimi. Zdaniem odkrywców z grupy Złoty Pociąg 2025, wagony ukryto w tunelu nieodkrytym od 80 lat. Mają to być 3 wagony w wyraźnie innym rozmiarze niż takie przeznaczone do składu przewożącego urobek wydobywczy („Są po prostu zbyt duże i ciężkie”).
Każdy wagon ma około 12 metrów długości, cztery metry szerokości oraz cztery metry wysokości. Wagony ukryte są za zamkniętą, rozsuwaną stalową bramą u wlotu do tunelu. To by się zgadzało, bo przecież od dawna krążą legendy o zamurowanych tunelach w Górach Sowich?
Daczkowski studzi emocje. Jeśli chodzi o Zamek Książ i kompleks Riese (niedokończona sieć podziemnych korytarzy budowanych przez Niemców), dochodziła tam jedynie kolej wąskotorowa. Tak potężny pociąg nie byłby w stanie tam dotrzeć ani zmieścić się w tunelach. Jeśli istniałby tunel tak ogromny, by zmieścić Złoty Pociąg, nie dałoby się go ukryć przed georadarami.
Oczywiście, w Górach Sowich znajdziemy stare tory kolejowe. Służyły one jednak do wywożenia urobku z podziemi. Wagonikami wożono również robotników do przymusowych robót.
Złoty Pociąg istniał i został odnaleziony, ale nie w Polsce
Faktem jest, że "Złote Pociągi" istniały, a jeden z takich składów wyjechał z Węgier. Został odnaleziony i wówczas rozkradziony przez Amerykanów i Francuzów, a procesy sądowe o zagrabione mienie i reparacja ciągnęły się przez dekady. Interia.pl podaje, że „węgierski rząd i organizacje żydowskie szacowały wartość ładunku pociągu na kwotę od 3 do 4 miliardów dolarów, według cen z początku XXI wieku”.
Poszukiwania Złotego Pociągu. Historia czy legenda?
Złoty Pociąg w Polsce poszukiwany jest od dekad. Podobno pancerny niemiecki pociąg wyruszył w 1945 roku z Wrocławia do Wałbrzycha. W wagonach miały znajdować się złoto, klejnoty, nazistowskie dokumenty, chemikalia, skradzione przez Niemców dzieła sztuki, a nawet Bursztynowa Komnata. Pojawiają się też niepotwierdzone informacje, że kilka ton złota sztabkach, które chcieli wywieźć Niemcy z okupowanej Polski, to depozyty ludności wcześniej zdeponowane gdzieś w prezydium policji we Wrocławiu. Mowa jest też o aktywach III Rzeszy z Banku Wrocławskiego (głównie złoto), które niemieccy zbrodniarze wywozili przed oblężeniem Wrocławia.
Co może kryć się za legendą Złotego Pociągu?
- Prawda historyczna: Niemcy rzeczywiście wywozili kosztowności koleją, a chaos końca wojny sprzyjał zacieraniu śladów.
- Sowiecka cenzura: Po wojnie temat mógł być tłumiony przez władze PRL, co podsycało spekulacje.
- Zjawisko psychologiczne: Nadzieja na szybkie wzbogacenie i fascynacja tajemnicą napędzają zainteresowanie do dziś
Co pięć lat gdzieś grucha wiadomość, że już jesteśmy blisko, już jesteśmy na szczycie tunelu i za chwilę do niego wchodzimy. Dokładnie pamiętam, jak kilkanaście lat temu, dzięki warszawskiemu archiwiście - który twierdził, że ma świadka mogącego wskazać, gdzie był wlot do takiego tunelu w pobliżu Zamku Książ - cała ekipa szukała tego wlotu. Udało się trafić na jakąś ceglaną obudowę, pewno tunelu, ale z pewnością nie był to tunel kolejowy i na tym się skończyło- mówiła o Złotym Pociągu Joanna Lamparska w 2015 roku. (RMF)
Źródło: Planeta.pl / Radio ZET / Geekwek Interia / Interia / National Geographic / RMF
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku
Oceń artykuł
