Oceń
Złoty Pociąg i nowe informacje o poszukiwaniach. Do gry wkracza słynny Piotr Koper, który już kiedyś szukał legendarnego skarbu zrabowanego przez Niemców. Wskazał nawet gdzie może być ukryty Złoty Pociąg i zapewnia, że ma dowody wynikające z badań i dokumentów. Wyjaśnił również, że "złoty pociąg" nie jest tak do końca "złoty". Kiedy rozpocznie działania w terenie?
Złoty Pociąg. Piotr Koper powraca, nowe poszukiwania skarbu
Gdzie jest Złoty Pociąg? Poszukiwacze z grupy Złoty Pociąg 2025 mieli rozpocząć poszukiwania (chociaż ograniczone) jeszcze w sierpniu, ale afera z pozwoleniami wisi w powietrzu ("temat jest zawieszony"). Tymczasem słynny Piotr Koper z Wałbrzycha, który już kiedyś prowadził poszukiwania Złotego Pociągu, powrócił i ponownie złożył zawiadomienie o odkryciu poniemieckiego składu. Czy tym razem odnajdzie wagony ze skarbem i zna lokalizację Złotego Pociągu? Nie będzie łatwo, ale...
Kim jest Piotr Koper? Słynne poszukiwania Złotego Pociągu
Przypominamy, że 10 lat temu to właśnie Piotr Koper oraz obywatel Niemiec Andreas Richter, nagłośnili sprawę Złotego Pociągu. Ogłosili, że znajduje się w okolicach 65. km trasy kolejowej z Wrocławia do Wałbrzycha. Koper i Richter byli tak przekonujący, że do akcji włączyli się m.in. naukowcy z krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej. Ówczesny generalny konserwator zabytków i wiceminister kultury Piotr Żuchowski na konferencjach głosił, że na 99% wie gdzie jest Złoty Pociąg, który ma 100 metrów długości.
Złoty Pociąg nie został wówczas odnaleziony. Wybuchła jednak wtedy dosłownie gorączka złota, która rozgorzała na nowo w 2025 roku.
Co się aktualnie dzieje w sprawie Złotego Pociągu?
| Obszar | Aktualne wydarzenia |
|---|---|
| Nowy trop | Grupa „Złoty Pociąg 2025” twierdzi, że zlokalizowała miejsce z trzema wagonami |
| Pozwolenia | Uzyskano warunkowo (detektory, ręczne prace), ale teren jest chroniony |
| Metody poszukiwań | Kontrowersyjne metody, w tym radiestezja |
| Aspekt turystyczny | Rośnie zainteresowanie legendą Złotego Pociągu, turystyka kwitnie |
| Kwestie prawne | Potencjalne roszczenia międzynarodowe; prawo faworyzuje Skarb Państwa, ale skarb może zostać oddany Niemcom |
| Ekspercka perspektywa | Na razie brak dowodów na istnienie Złotego Pociągu; temat ważny kulturowo; |
CZYTAJ WIĘCEJ: Drugi Złoty Pociąg. Tak Niemcy kradli podczas wojny
Nowe poszukiwania Złotego Pociągu. Piotr Koper w rozmowie z Wyborczą
Piotr Koper powrócił. W rozmowie z „Wyborczą” przyznał, że oczywiście kibicuje grupie Złoty Pociąg 2025, bo „każdy ma prawo szukać i fajnie, że ludzie mają swoją pasję”. Nie wierzy jednak w badania radiestezyjne („opowieści z mchu i paproci”) i rewelacje jasnowidzów, którzy zgłaszali się do niego w sprawie Złotego Pociągu ("wskazywali najwyżej rudę żelaza albo żyłę węgla"). Podkreślił, że potrzebne są profesjonalne badania geofizyczne. Dlatego też prowadzi własne badania, chociaż nie zgromadził jeszcze wystarczających sił i środków, by rozpocząć działania w terenie.
Gdybym widział jakiekolwiek badania, które on zrobił, to mógłbym coś na ten temat powiedzieć. Do tej pory jednak są to tylko badania radiestezyjne, w których jakiś jasnowidz na podstawie tego, że mu wahadełko pójdzie bardziej w lewo lub w prawo, coś wymyślił. I wierzy, że to już będzie sukces- mówi Piotr Koper o radiestezji w poszukiwaniach Złotego Pociągu. (Wyborcza)
Oczywiście Piotr Koper wie gdzie szukać Złotego Pociągu. Nie polega na intuicji, lecz na rzetelnej pracy geofizyków. „To, że jest tunel, który łączy linię kolejową relacji Wrocław-Jelenia-Góra z Zamkiem Książ, mam w badaniach i w dokumentach. Dlatego to nie jest kwestia wiary. To jest kwestia dowodów”. I co ciekawe, Piotr Koper wyjaśnił, że nigdy nie szukał „złotego pociągu”. Jego celem jest odnalezienie pociągu sztabowego albo pociągu pancernego.
Wyjaśnił, że „od ponad pół roku trwa żmudne dochodzenie do tego, by wejść na ten teren”. Już w 2024 roku przekazał do urzędu miejskiego dokumentację badań oraz pełną informację. Ma jednak problemy natury urzędniczej i wszystko się ślimaczy, a „urzędnicy przerzucają się pismami”. To dlatego nie może precyzyjnie powiedzieć kiedy rozpocznie poszukiwania Złotego Pociągu w terenie.
Co gorsza, tam, gdzie chce szukać Złotego Pociągu, prace byłyby bardzo inwazyjne, co utrudnia sprawę. Oznacza to, mówiąc wprost, że aby odnaleźć Złoty Pociąg trzeba mieć dużo złota.
To bardzo drogie przedsięwzięcie. Teren jest pod linią średniego napięcia 20 megawatów, którą trzeba wyłączać. Wszystkie prace są ogromnie ograniczone, a dodatkowo jest to teren kolejowy, a to są dodatkowe regulaminy, koszty z tym związane. Tu potrzeba pięciu, sześciu ludzi zaangażowanych, którzy przynajmniej przez rok będą cały czas sondować, pisać pisma i odpowiedzi, organizować mapy, spotkania i tak dalej. Dla normalnego człowieka to jest niewyobrażalne, jaki ogrom pracy trzeba wykonać, żeby wjechać koparką na tamten teren- powiedział Wyborczej" Piotr Koper.
Początki legendy o Złotym Pociągu
Warto przypomnieć, że korzenie historii Złotego Pociągu sięgają końcówki II wojny światowej. W 1945 roku, gdy nadciągała Armia Czerwona, Niemcy w panice ewakuowali to co ukradli – od broni po cenne dzieła sztuki. Dolny Śląsk, pełen gór, lasów i sztolni, stał się idealnym miejscem do ukrywania tego, co miało nie trafić w ręce Rosjan. Jak głosi legenda, Złoty Pociąg może być ukryty w podziemnych tunelach kompleksu Riese.
W PRL szukano Złotego Pociągu, ale po cichu – głównie w latach 60. i 70., przy użyciu wojska i służb państwowych. Nie znaleziono jednak żadnych dowodów. Oficjalna propaganda nie rozwijała tej legendy, bo władze wolały nie eksponować opowieści o „nazistowskich skarbach” i „sekretach Dolnego Śląska”.
Co może kryć się za legendą Złotego Pociągu?
- Prawda historyczna: Niemcy rzeczywiście wywozili kosztowności koleją, a chaos końca wojny sprzyjał zacieraniu śladów.
- Sowiecka cenzura: Po wojnie temat mógł być tłumiony przez władze PRL, co podsycało spekulacje.
- Zjawisko psychologiczne: Nadzieja na szybkie wzbogacenie i fascynacja tajemnicą napędzają zainteresowanie do dziś
Co przewoził Złoty Pociąg?
Według jednej z wersji, wiosną 1945 roku Niemcy mieli skierować specjalny pociąg z Wrocławia w stronę Wałbrzycha. Skład miał przewozić złoto, kosztowności i dokumenty III Rzeszy. Andrzej Daczkowski, redaktor naczelny miesięcznika "Odkrywca", studzi emocje. Zwrócił uwagę, że gdy Niemcy wywozili zrabowane kosztowności i dzieła sztuki z okupowanych terenów, wszystko skrupulatnie dokumentowali.
Znaczenie legendy Złotego Pociągu dla tożsamości
Joanna Lamparska, pisarka i dziennikarka, autorka książki „Złoty Pociąg. Krótka historia szaleństwa”, na łamach National Geographic, nazwała Złoty Pociąg mnemotoposem. To most, który łączy pokolenia na Dolnym Śląsku i jest to sposób na zachowanie tożsamość. Dla wielu osób to już nie tyle pytanie o to, czy Złoty Pociąg istnieje, ale raczej – co mówi nam ta legenda o nas samych. O naszej potrzebie odkrywania, poszukiwania sensacji i tęsknocie za tajemnicą.
Quiz: Historia Polski - te daty, bitwy i wydarzenia musi znać każdy
Choć najpewniej nigdy nie zostanie odnaleziony, Złoty Pociąg stał się czymś więcej niż historią o ukrytym skarbie. To opowieść o ludzkiej ciekawości, o chęci dotarcia do tego, co nieznane. A także przypomnienie, że Dolny Śląsk skrywa w sobie nie tylko piękne zamki i górskie krajobrazy, ale też mity, które zyskały światowy rozgłos.
Źródło: Wyborcza / Wikipedia / Radio ZET / O2.pl / Zamek Książ
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku
Oceń artykuł
