Oceń
Złoty Pociąg w Polsce, trwają nowe poszukiwania. Czy uda się odnaleźć legendarny skarb z okresu II wojny światowej? Piotr Koper, który prowadził poszukiwania Złotego Pociągu 10 lat temu, przerywa milczenie. Złoty Pociąg to legenda czy naprawdę istnieje?
Złoty Pociąg, poszukiwacz przerywa milczenie. Ważne informacje
Złoty Pociąg zostanie wreszcie odnaleziony w rejonie otuliny Książańskiego Parku Krajobrazowego? Grupa poszukiwaczy twierdzi, że na 100% znalazła miejsce ukrycia wagonów w starym tunelu. Wydano już wymagane pozwolenia, by rozpocząć poszukiwania Złotego Pociągu, chociaż urzędowo te działania będą ostro ograniczone. Co więcej, gdy uda się odnaleźć legendarny pociąg ze skarbem może on zgodnie z prawem być oddany Niemcom. Tymczasem głos w sprawie Złotego Pociągu zabrał Michał Koper, który zajmował się sprawą dekadę temu.
Jak przypomina Wprost.pl, Piotr Koper i Andreas Richter w 2015 roku ogłosili, że ustalili, iż złoty pociąg znajduje się na 65. kilometrze trasy kolejowej Wrocław-Wałbrzych. Zapewniali, że mają dowody na istnienie Złotego Pociągu. Emocje sięgnęły zenitu, bo ówczesny wiceminister kultury Piotr Żuchowski stwierdził, że „złoty pociąg istnieje na 99 proc”. W 2016 roku poszukiwania Złotego Pociągu zakończono. Pozostał tylko smak porażki? Niekoniecznie.
CZYTAJ WIĘCEJ: Bursztynowa Komnata w Złotym Pociągu? Ważna informacja
Teraz Piotr Koper w rozmowie z TVN24 wyjaśnił, że tak naprawdę jego poszukiwania Złotego Pociągu nie okazały się klęską: „mimo tego, iż jego poszukiwania nie przyniosły żadnych rezultatów, to zarówno Zamek Książ, jak i całe miasto Wałbrzych, wyszły z tej sprawy zwycięsko”. W Wałbrzychu pojawia się wielu turystów, chcąc poznać legendę Złotego Pociągu. Tak więc Złoty Pociąg jest żyłą złota jeszcze zanim uda się go odnaleźć.
Co ciekawe, Piotr Koper uważa nadal, że Złoty Pociąg istnieje, co mają potwierdzać badania geofizyczne z użyciem radaru i georadaru. Dodał żartobliwie, że „w takich sprawach trzeba mieć trochę nierówno pod sufitem”.
Po 10 latach jestem innym człowiekiem. Wszyscy się zmieniamy. Myślę, że mądrzejemy. Czasem trzeba zaryzykować i postawić wszystko na jedną kartę- powiedział Piotr Koper (TVN24)
Poszukiwania Złotego Pociągu. Historia czy legenda?
Złoty Pociąg w Polsce poszukiwany jest od dekad, nadal bezskutecznie. Czy w ogóle istnieje? Podobno pancerny niemiecki pociąg wyruszył w 1945 roku z Wrocławia do Wałbrzycha. W wagonach miały znajdować się złoto, klejnoty, nazistowskie dokumenty, chemikalia, skradzione przez Niemców dzieła sztuki, a nawet Bursztynowa Komnata. Mimo wielu akcji poszukiwawczych i ogromnego zainteresowania, Złotego Pociągu nadal nie odnaleziono.
Zdaniem odkrywców z grupy Złoty Pociąg 2025, wagony ukryto w tunelu nieodkrytym od 80 lat. Mają to być podobno 3 wagony w wyraźnie innym rozmiarze niż takie przeznaczone do składu przewożącego urobek wydobywczy („Są po prostu zbyt duże i ciężkie”).
Każdy wagon ma podobno około 12 metrów długości, cztery metry szerokości oraz cztery metry wysokości. Wagony ukryte są za zamkniętą, rozsuwaną stalową bramą u wlotu do tunelu. To by się zgadzało, bo przecież od dawna krążą legendy o zamurowanych tunelach w Górach Sowich?
Gdzie jest ukryty Złoty Pociąg? Najczęściej wskazywane miejsce to okolice 65. kilometra linii kolejowej z Wrocławia do Wałbrzycha, w rejonie Starego Zamku w Książu oraz tuneli pod Górami Sowimi. Niektóre hipotezy wiążą pociąg z tajnym kompleksem Riese – niedokończoną siecią podziemnych korytarzy budowanych przez Niemców z pomocą więźniów obozów koncentracyjnych. Mimo wykopów i badań georadarami, Złoty Pociąg nie został odnaleziony, ale...
Złoty Pociąg to urban legend? Ekspert studzi emocje poszukiwaczy
Wystarczy po prostu wbić łopatę i zacząć kopać? Andrzej Daczkowski, redaktor naczelny miesięcznika "Odkrywca", studzi emocje. Czy ktoś w ogóle widział Złoty Pociąg? Na łamach Geekweek przypomniał, że „rzekomo istniał świadek, który o tym mówił. O tym świadku wiemy z drugiej ręki. To głównie pan Słowikowski, wielki orędownik legendy o złotym pociągu o nim wspominał”. Zwrócił uwagę, że nikt tak naprawdę nie miał kontaktu z tym świadkiem i nawet nie wiadomo jak się nazywał. Źródło informacji o Złotym Pociągu i jego lokalizacji jest więc bardzo niepewne.
Ekspert zwrócił również uwagę, że Niemcy, nawet gdy wywozili zrabowane kosztowności i dzieła sztuki z okupowanych terenów, wszystko skrupulatnie dokumentowali. Tymczasem nie istnieją żadne niemieckie dokumenty, które wspominają o słynnym Złotym Pociągu i transporcie kolejowym z opisywanym w legendach skarbem. W dokumentacji Wrocławia, dawnego Breslau, również nie ma wzmianek o składzie mogącym być Złotym Pociągiem.
Daczkowski zwrócił uwagę, że jeśli chodzi o Zamek Książ i kompleks Riese (niedokończona sieć podziemnych korytarzy budowanych przez Niemców), dochodziła tam jedynie kolej wąskotorowa. Tak potężny pociąg nie byłby w stanie tam dotrzeć ani zmieścić się w tunelach. Jeśli istniałby tunel tak ogromny, by zmieścić Złoty Pociąg, nie dałoby się go ukryć przed georadarami.
Co może kryć się za legendą Złotego Pociągu?
- Prawda historyczna: Niemcy rzeczywiście wywozili kosztowności koleją, a chaos końca wojny sprzyjał zacieraniu śladów.
- Sowiecka cenzura: Po wojnie temat mógł być tłumiony przez władze PRL, co podsycało spekulacje.
- Zjawisko psychologiczne: Nadzieja na szybkie wzbogacenie i fascynacja tajemnicą napędzają zainteresowanie do dziś
Tak okradziono Złoty Pociąg. Tragiczna historia
Dla porównania, warto przypomnieć co znaleziono w innym Złotym Pociągu, który udało się odkryć i odzyskać. To fakt historyczny, że Niemcy pod koniec wojny z okupowanych i terroryzowanych terytoriów wywozili zrabowane mienie. National Geographic przypomina, że podczas II wojny światowej Niemcom udało się zgromadzić więcej złota niż wynosiło wydobycie i przetworzenie tego kruszcu przez kraje południowej Afryki w ostatnich dekadach XX wieku. Gdy Złoty Pociąg wyjechał z Węgier, zawierał wagony pełne mienia i kosztowności żydowskich, a ich właściciele trafili do gett i obozów koncentracyjnych.
Źródła historyczne mówią, że w węgierskim "złotym pociągu" prawdopodobnie wywieziono z Węgier 1560 skrzyń zawierających m.in. 5 ton złota w sztabkach, 1000 obrazów, kilka skrzyń obrączek, 300-500 kilogramów diamentów i pereł, skrzynie pełne wyrwanych złotych zębów, tysiące cennych dywanów, wyroby ze srebra, w tym przedmioty kultu religijnego i ponad 1500 zastaw stołowych, kolekcje znaczków, futra, zegarki (32 skrzynie), aparaty fotograficzne oraz waluty zagraniczne. Część przedmiotów z węgierskiego Złotego Pociągu, m.in. złoto, srebro, diamenty, biżuterię, gobeliny, mikroskopy, sprzedano na aukcjach w USA.
Interia.pl podaje, że „węgierski rząd i organizacje żydowskie szacowały wartość ładunku pociągu na kwotę od 3 do 4 miliardów dolarów, według cen z początku XXI wieku”. Prawdy nigdy jednak nie poznamy, bo skarb „legalnie rozkradziono”, a do tego nie zachowały się spisy pierwotnego ładunku.
Ale tak naprawdę w przypadku złotego pociągu nie chodzi o to, żeby go odnaleźć, chodzi o to, żeby go szukać. Cała ta opowieść, to, że tak wielu turystów przyjeżdża do naszego miasta, spowodowała, że Wałbrzych zmienił swoje oblicze, także dzięki tej legendzie złotopociągowej
– podsumowuje rzecznik prasowy Zamku Książ w Wałbrzychu.
Źródło: Wikipedia / Radio ZET / TVN24 / Wprost / Zamek Książ
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku
Oceń artykuł
