Oceń
Niektóre kraje Europejskie takie jak Francja czy Dania zakazały ich używania. Niestety Polacy wciąż trzymają w swoich domach, co może mieć tragiczne konsekwencje dla zdrowia - m.in. powstawanie nowotworów, zaburzeń hormonalnych oraz wystąpienie chorób wątroby i nerek. Sprawdź, dlaczego lepiej się tego pozbyć.
- Niektóre kraje europejskie zakazały używania PFAS.
- Chemikalia te nie ulegają rozkładowi w środowisku i organizmach.
- Unia Europejska zapowiada koniec epoki PFAS w produktach.
Wieczne chemikalia w naszych domach
Być może nie zdawałeś sobie sprawy, że w twojej kuchni, łazience czy garderobie mogą kryć się groźne chemikalia, które nie rozkładają się ani w organizmie ani w środowisku. PFAS, bo to o nich właśnie mowa, nazywane są „wiecznymi chemikaliami”. Znajdują się w tysiącach codziennych produktów – od patelni, przez obrusy, po dywany. W niektórych krajach takich jak Francja czy Dania już zakazano ich stosowania, ale Polacy wciąż trzymają je w swoich domach. Teraz Unia Europejska zapowiada koniec epoki PFAS.
Quiz: Trudne pytania z wiedzy ogólnej. Nawet osoba mądra przegra na 4. pytaniu
PFAS co to jest?
PFAS to syntetyczne związki chemiczne, które można znaleźć w wielu produktach przemysłowych oraz tych codziennego użytku. Ich zadaniem jest ochrona przed tłuszczem, wysoką temperaturą czy wodą. Z pozoru mogą wydawać się niegroźne, jednak problem tkwi w tym, że prawie nie ulegają rozkładowi. Zamiast tego odkładają się w środowisku i organizmie, co może wiązać się z druzgocącymi konsekwencjami dla zdrowia. Nie bez powodu niektóre kraje już zakazały ich używania. Jak podaje Europejska Agencja Chemikaliów, długotrwała obecność PFAS może zwiększać ryzyko wystąpienia niektórych nowotworów, powodować zaburzenia hormonalne oraz niszczyć nerki i wątrobę. Z tego powodu planowane jest zakończenie epoki tych groźnych związków.
PFAS gdzie występują?
PFAS pojawiają się w wielu produktach codziennego użytku. Większość z nas zapewne ma je w swoich domach, przez co mamy styczność z chemikaliami, które zostaną z nami na długie lata. Sprawdź, gdzie występuje PFAS:
- Patelnie i garnki teflonowe, silikonowe akcesoria kuchenne, formy i blachy do pieczenia z powłoką nieprzywierającą
- Naczynia i opakowania do żywności odporne na tłuszcz, np. papier do fast foodów, opakowania do pizzy, kubki do kawy
- Worki próżniowe, papier do pieczenia, niektóre produkty medyczne, np. rurki i cewniki pokryte PFAS
- Woda pitna, szczególnie w pobliżu zakładów przemysłowych
- Niektóre ryby i mięso, ponieważ PFAS mogą akumulować się w organizmach żywych
- Kosmetyki, np. balsamy do ust, kremy z filtrem, wodoodporne tusze do rzęs, eyelinery, antyperspiranty, podkłady
- Ubrania, m.in. odzież sportowa z membraną, kurtki przeciwdeszczowe
- Plamoodporne obrusy i dywany
- Taśmy montażowe i kleje
- Produkty do impregnacji obuwia i odzieży
- Farby, lakiery
Regulacje dotyczące PFAS
Unia Europejska przyspiesza prace nad regulacjami dotyczącymi PFAS. Zakaz stosowania tych substancji może wejść w życie szybciej niż pierwotnie planowano, obejmując tysiące produktów konsumenckich. Zmiany uderzą m.in. w branżę kosmetyczną, tekstylną, AGD oraz elektroniczną, które będą musiały znaleźć bezpieczne alternatywy dla szkodliwych surowców. Niektóre sektory, takie jak lotnictwo czy energetyka dostaną więcej czasu na dostosowanie się do nowych przepisów, ponieważ tam PFAS trudno jest zastąpić.
Jak ograniczyć PFAS w życiu?
Nie warto jednak czekać na oficjalny zakaz, żeby ograniczyć kontakt z PFAS. Co zrobić? Zamiast patelni teflonowych wybieraj naczynia ze stali nierdzewnej, żeliwa lub ceramiki, a do przechowywania żywności szkło, porcelanę lub stal. W kosmetykach unikaj składników z końcówką „-fluoro” i „PTFE”, a w ubraniach i tekstyliach stawiaj na naturalne tkaniny: bawełnę, len i wełnę. Ogranicz także jedzenie na wynos w papierowych i kartonowych opakowaniach. Te proste zmiany mogą realnie zmniejszyć ilość toksycznych chemikaliów w Twoim domu.
Źródło: Planeta.pl/ECHA/gov.pl/EPA/energy.gov/FDA
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku.
Oceń artykuł
