Oceń
Jeden z najbardziej popularnych wśród Polaków kurortów w Chorwacji idzie na wojnę z turystami. Wszystko przez pewien irytujący nawyk, który często potrafi zniszczyć błogi wypoczynek na plaży. Lepiej więcej tego nie rób, bo możesz liczyć się ze stratami.
- Chorwacja idzie na wojnę z turystami i zaostrza przepisy
- Jeden z najbardziej popularnych wśród Polaków kurortów ma dość irytującego zachowania turystów
- Lepiej więcej tego nie rób, bo możesz sporo stracić
Chorwacki kurort idzie na wojnę z turystami
Chorwacja to zdecydowanie jeden z najbardziej popularnych wśród Polaków kierunków wakacyjnych. Kraj jest stosunkowo blisko nas, a oprócz tego oferuje dobrą pogodę, piękne widoki i pyszne jedzenie. Niestety, nie wszyscy turyści potrafią odpowiednio zachować się podczas urlopu, a jeden z nagminnych nawyków bardzo zirytował władze pewnego znanego kurortu. Miejsce to zapowiada wojnę i zaostrza swoje przepisy. Lepiej więcej tego nie rób, bo sporo stracisz.
Quiz: Wakacyjny test podróżnika. Umysł doskonały odpowie na 7. pytanie
Zaostrzenie przepisów
Makarska to zdecydowanie jeden z najbardziej popularnych wśród Polaków chorwackich kurortów. Z jeden strony położony jest nad morzem, a z drugiej znajduje się masyw górski Biokovo. Dzięki tak atrakcyjnej lokalizacji, co roku przyciąga mnóstwo turystów, także z naszego kraju. Niestety, nie wszyscy potrafią dobrze zachować się podczas urlopu, a jeden z nagminnych nawyków bardzo zdenerwował tamtejsze władze. Chodzi o wcześniejsze rezerwowanie sobie najlepszych miejsc na plaży poprzez rozkładanie ręczników oraz innych rzeczy osobistych. Makarska ma dość i zapowiada turystom wojnę, zaostrzając przepisy. Do tej pory groziła za to tylko grzywna, ale teraz winowajcy mogą też stracić swoje rzeczy, które trafią prosto do kosza - i zadba o to odpowiednia firma sprzątająca.
Polacy wśród winnych
Turystami, którzy najczęściej rezerwują sobie miejsca na plaży, są Niemcy, Czesi, Słowacy, a także Polacy. Jak przyznają władze Makarskiej, nowe zasady już przyniosły pewne efekty - coraz więcej odwiedzających stosuje się do zasad i przestaje dopuszczać się haniebnego zwyczaju. Dla osób, które nie przejmują się zaostrzeniami, litości nie będzie - jak informują tamtejsze władze:
Większość turystów bardzo poważnie potraktowała nasze zaostrzenia. Są jednak tacy, którzy nadal rezerwują miejsca na plaży w nocy. Będziemy usuwać pozostawione rzeczy i wyrzucać je tak długo, jak będzie to konieczne.
Makarska nie jest jedyna
Co ciekawe, Makarska wcale nie jest pierwszą miejscowością, która postanowiła rozpocząć walkę z irytującym zachowaniem turystów. W ubiegłym roku zaostrzenie wprowadziło również miasto Gradac, które oprócz grzywny, również usuwa pozostawione ręczniki oraz rzeczy osobiste z plaży. Jeśli ktoś upomni się o swoje należności, dostanie karę w wysokości 66 euro. W gminie Tribunj taki turysta zapłaci jeszcze więcej - aż 250 euro. Lepiej więc tego nie robić - można sporo stracić.
Źródło: Planeta.pl/makarska.hr/gov.pl
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku.
Oceń artykuł
