Oceń
To największy średniowieczny skarb archeologiczny, jaki odkryto w historii Polski. Żeby opowiedzieć o skarbie średzkim, należy cofnąć się do czasów PRL. Znalezisko wówczas wyceniono na 75 mln dolarów, co dziś warte byłoby niemal 300 mln złotych.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak odkryto skarb średzki w 1985 i 1988 roku.
- Dlaczego część skarbu średzkiego została rozkradziona.
- Które przedmioty wchodzą w skład skarbu średzkiego.
- Gdzie obecnie znajduje się skarb średzki.
Największy skarb Polski jest ze Środy Śląskiej. Odkrycie pochodzi jeszcze z czasów PRL
U schyłku PRL-u, w 1985 roku, odkryto w Środzie Śląskiej największy archeologiczny skarb w historii Polski. Nieprawdopodobne bogactwo biżuterii i złota wyceniono wówczas na zawrotne 75 mln dolarów. Pod względem naukowym odkrycie jest oczywiście bezcenne, ale do dziś nie uzyskaliśmy wszystkich odpowiedzi. Czym jest skarb średzki i do kogo należał?
W skład skarbu średzkiego wchodziły srebrne i złote monety, złota biżuteria, a nawet prawdziwa korona królewska. Niestety w czasach PRL nie można było jeszcze liczyć na stuprocentową dokładność badawczą i umiejętność zaopiekowania się skarbem o tej wartości. Część przepadła. Jak do tego doszło?
Quiz: Historia Polski, test wiedzy - prawda czy fałsz?
Skarb średzki – największy w historii Polski. Jaka jest jego historia?
W 1985 roku w Środzie Śląskiej robotnicy odkryli olbrzymi skarb podczas kopania fundamentów przy ulicy Daszyńskiego. Wtedy nie prowadzono czegoś takiego, jak nadzory archeologiczne, więc, gdy łopata pracownika rozbiła dzban pełen monet, wszyscy rzucili się, żeby je zbierać. Ryszard Widurski, operator koparki, jako jedyny zaczął zbierać artefakty do wiadra, żeby zachować je dla badaczy. Niestety nie udało mu się sprowadzić na miejsce żadnego naukowca, bo dyrektor lokalnego muzeum był nieobecny. Z tego powodu przez całą noc skarb rozkradany był przez złodziei.
Dopiero następnego dnia na miejscu pojawił się dyrektor Muzeum Archeologicznego we Wrocławiu. Wówczas rozpoczęto na miejscu pierwsze prace archeologiczne w zakrojonym zakresie. Mimo to odkryto 3,5 tysiąca monet, które zawieziono do Wrocławia. Udało się ustalić, że to głównie srebrne grosze praskie z pierwszej połowy XIV wieku. To jednak nie koniec tej historii.
Skarb średzki na dwie raty. Mądry Polak po szkodzie
Dopiero w 1988 roku przy ulicy Daszyńskiego trwały kolejne prace budowlane, gdy przystąpiono do rozbiórki starej kamienicy. Choć zlecono tym razem nadzór archeologiczny, nikt się nie pojawił. Wydarzyło się to samo – łopata przypadkowo rozbiła dzban monet, które błyskawicznie zbierać zaczęli robotnicy i przechodnie.
Tym razem na wieść o tym, że znów odkryto złoty skarb, na miejscu szybko pojawili się pracownicy z lokalnego muzeum, którzy zabezpieczyli artefakty. Jednakże po tym, jak udało się znaleźć około 800 srebrnych monet, zakończono prace. Zaznaczono jedynie miejsce, gdzie odkryto skarb i nie kontynuowano poszukiwań. Obłowili się jedynie lokalni mieszkańcy, którzy mieli większą motywację do przekopywania ziemi.
Czy odnaleziono cały skarb średzki? Plotki o bezcennej biżuterii
W końcu, na wieść o szerzących się plotkach o bezcennych, złotych pierścieniach, które skrywa średzka ziemia, rozpoczęto akcję „Korona”, w ramach której grożono wyrokami i odpowiedzialnością karną za kradzież skarbów archeologicznych. Ówczesny minister kultury i sztuki Aleksander Krawczuk zaoferował trzykrotność wartości w kruszcu dla osób, które oddadzą znalezione artefakty. Zgłosiło się tylko kilkanaście osób.
Jaka jest historia skarbu? Była tu niegdyś osada targowa, a miasto założył Henryk Brodaty, aby mieć się gdzie zatrzymać podczas podróży między Wrocławiem a Legnicą. Środa Śląska znajdowała się także na szlaku handlowym, miała zamek i klasztor. Osiedli się tu także bogaci Żydzi i to być może oni są rozwiązaniem zagadki. Historyk z Munster, Reiner Sachs, natknął się na dokument dotyczący pożyczki. Król Jan Luksemburski miał wziąć pieniądze od niejakiego Mojżesza, a w zastaw dał królewskie klejnoty. Król ten mia doradcę pochodzącego właśnie ze Środy Śląskiej i to zapewne on mógł mu polecić zaufanego pożyczkodawcę z rodzinnego miasteczka.
Korona należała do kobiety. Jaka jest jej historia?
Uznaje się, że znaleziona w Środzie Śląskiej korona należała do kobiety. Wśród potencjalnych właścicielek wskazuje się św. Jadwigę Śląską, czyli żonę Henryka Brodatego, ale niemiecki badacz Reiner Sachs sądzi, że mogło chodzić o Blankę de Valois, żonę Karola IV. Zmarła ona na miesiąc przed wzięciem pożyczki od Mojżesza.
Badania fizykochemiczne kamieni z korony wykazały, że część z nich pochodziła ze złóż czeskich, a część z Alp Salzburskich. Oceniono także, że korona była prawdopodobnie wykonana w którymś z lokalnych, polskich warsztatów. Orły mogą odnosić się do herbu Przemyślidów, ale trzymają w dziobach pierścienie, co może wskazywać na koronę ślubną.
Obecnie skarb średzki uważa się za największy średniowieczny skarb odkryty w Polsce i jeden z największych, jakie w XX wieku odkryto w całej Europie. Poza koroną i biżuterią, łącznie na znalezisko składa się 7441 srebrnych monet i 40 monet złotych.
Gdzie dziś znajdziemy skarb średzki?
Obecnie skarb średzki znajdziemy w muzeach na Dolnym Śląsku. Złota korona kobieca, która jest najcenniejszym eksponatem z tej kolekcji, znajduje się w Muzeum Regionalnym w Środzie Śląskiej. Znajdziemy tam też kolistą zaponę z kameą z chalcedonu w postaci orła, parę złotych zawieszek pochodzących z XII wieku oraz drugą parę XIII wieku. Ponadto warto wspomnieć o złotej taśmie dekorowanej wytłaczanym ornamentem, pierścieniu z głowami smoków ujmujących kamień szlachetny (nie zachował się) czy o pierścieniu z szafirem o wadze 4,6 grama.
Częścią kolekcji jest również sygnet z wyobrażeniem gwiazdy i półksiężyca, zapinka o wadze 14,8 grama wykonana ze złotego drutu oraz rzecz jasna monety – w większości srebrne grosze praskie, ale także złote floreny, dukat, halerz i grosze miśnieńskie.
Archeologia w PRL. Jak wyglądały kiedyś badania w Polsce?
Badania archeologiczne w PRL (1944–1989) znacząco różniły się od dzisiejszych pod względem metodologii, celów i zasobów. Finansowanie pochodziło niemal wyłącznie od państwa, co sprawiało, że naukowcy musieli dostosowywać priorytety badań do wytycznych politycznych. Metody stosowane w tamtych czasach były znacznie bardziej ograniczone niż obecnie. Badania były oparte głównie na wykopaliskach terenowych z minimalnym wsparciem technologii.
Dokumentacja była sporządzana ręcznie, co zwiększało ryzyko błędów, a brak zaawansowanych metod datowania, jak radiowęglowe czy analiz chemicznych, zmniejszał dokładność wyników. Dostępne zasoby sprzętowe często były przestarzałe, a brak cyfrowego katalogowania utrudniał porządkowanie i analizę danych. W PRL kontakt z archeologami zagranicznymi, zwłaszcza z Zachodu, był mocno ograniczony. Współpracę nawiązywano głównie z krajami bloku socjalistycznego, jak Związek Radziecki czy NRD. Ograniczona wymiana międzynarodowa wpływała na izolację polskiej archeologii i hamowała rozwój nowych technik badawczych.
Źródło: Planeta.pl/Wirtualna Polska/Wikipedia/WielkaHistoria.pl/Muzeum Narodowe we Wrocławiu
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku.
Oceń artykuł
