Oceń
Najstraszniejsze i najdziwniejsze potrawy świata? Kuchnie świata potrafią przerazić, a niektórych dań pewnie nie tknąłby nawet Hannibal Lecter. Oto nasz ranking najgorszych dań świata. Trzeba mieć odwagę, by TO zjeść!
Lista najgorszych potraw świata. Jest polskie danie [ranking TOP 7]
Jaka jest najstraszniejsza potrawa świata? Walka o miejsce na podium jest zażarta. Niektóre lokalne kuchnie serwują jedzenie ekstremalne i rodem z horroru. I są to takie danie, przy których flaki i kaszanka to pikuś. Oto najgorsze i najdziwniejsze dania świata, którymi pewnie zajadałaby się rodzina Addamsów. Smacznego!
Casu marzu – włoski ser z robakami
Włoska kuchnia to nie tylko makarony, pizza, ravioli, spaghetti, wina i owoce morza. To także śmierdzące sery, także te z robakami. Tak, dobrze przeczytaliście – z robakami, i to żywymi. Ser casu marzu to tradycyjny włoski ser robiony z mleka owczego. Pełen jest żywych larw czerwiów, które poruszają się w trakcie konsumpcji. To po prostu SER Z MUCHAMI. Owady w serze muszą być żywe. Martwe owady oznaczają, że ser jest nieświeży.
Jedząc ten włoski ser trzeba zamykać oczy. Nie chodzi jednak o fakt, że ser wygląda strasznie. Żywe larwy muchówki mogą skakać na wysokość 15 centymetrów. Co więcej, podczas jedzenia, z kremowego sera sączy się płyn zwany „lagrima” – co oznacza “łzy”.
Żymlok - śląska potrawa gorsza od kaszanki?
Kuchnia polska również posiada takie „perełki”. Kaszanka i flaki o jeszcze nic. Na Śląsku tradycyjnie jadany jest żymlok (zemloki, zemlouki, bułczanka), czyli śląska wędlina podrobowa. Dawniej robiło się żymloki, by wykorzystać wszystkie składniki tuszy wieprzowej ze świniobicia. W jego skład wchodzą m.in. krew wieprzowa, pieczywo, cebula, przyprawy i tłuszcz. W przepisach znajdziemy m.in. dodatek wątroby czy podgardla. Do żymloka świetnie pasuje kiszona kapusta.
Co ciekawe, TasteAtlas publikując zestawienie najgorszych dań świata, o żymloku nie zapomniał.
Co jeść na Islandii? Straszna ryba
Co zjeść spędzając urlop na Islandii? Kuchnia Islandii to niejednokrotnie potrawy jak z horroru. Jeśli chcecie zjeść gnijące mięso rekina, prawdziwy skyr albo baranie oko, lot na Islandię będzie spełnieniem marzeń. Macie apetyty na marynowane baranie jądra Hrutspungar albo pudding z wątroby lub nerek? Pokochacie Islandię.
Hákarl, czyli rekin po islandzku, przyćmiewa szwedzkie śledzie Surströmming. Doprecyzujmy – to sfermentowane mięso rekina, które dojrzewa 6-12 tygodni. Zgodnie z tradycją, mięso powinno fermentować zakopane w piasku. Co ważne, rekin nie posiada nerek filtrujących toksyny w organizmie, takich jak amoniak. Akumulują się więc one w mięsie. Mieszkańcy Islandii, zanim zjedzą zgniłe mięso rekina, potrafią usunąć z niego szkodliwy kwas.
Balut, czyli kaczy embrion
Co zjeść Wietnamie? Tradycyjna kuchni wietnamska i filipińska to oczywiście balut, uważany za rarytas i delikates. A jest to gotowane jajko kacze, w którym znajduje się w pełni uformowany zarodek ptaka. Spożywa się go w całości, z dziobem i kośćmi. To danie w kuchni azjatyckiej uważa się za afrodyzjak.
Haggis – przez żołądek (dosłownie) do serca
Jeśli jedzenie w Szkocji to oczywiście haggis, czyli pudding z owczych podrobów takich jak płuca, serce i wątroba. Miesza się je m.in. z cebulą, tłuszczem i przyprawami. Smakowitości te serwuje się uduszone w owczym żołądku.
Kopi luwak - najlepsza kawa?
Najlepsza kawa? Podobno największym rarytasem dla kawosza jest kopi luwak. Co kryje się pod tą tajemnicza nazwą? To gatunek kawy pochodzący z południowo-wschodniej Azji, wytwarzany z ziaren kawy, które wydobywane są z odchodów zwierzęcia z rodziny łaszowatych, łaskuna palmowego (Paradoxurus hermaphroditus). Cyweta zjada owoce kawowca, ale nie trawi jego nasion. Są jedynie lekko nadtrawiane i sfermentowane w układzie pokarmowym. Co ważne, te zwierzęta są wybredne i wybierają jedynie najlepsze owoce kawowca.
Jak się pewnie domyślacie, gdy już nasiona kawy opuszczą układ pokarmowy cywety, są zbierane i oczyszczane. Podobno przyrządzona z nich kawa jest wyborna, bez goryczy.
Niestety, skoro jest popyt na kopi luwak, mieszkańcy Wietnamu, Filipin i indonezyjskich wysp, chcą zarobić za wszelką cenę. Trzymają łaskuny w ciasnych klatkach, w sadystycznych warunkach, zmuszając je do jedzenia owoców kawowca.
Uważajcie, na Islandii trzeba jeść z głową
I na koniec wracamy na Islandię. Jeśli spędzacie święta Bożego Narodzenia na Islandii, to gospodyni może podać wam Svið. To gotowana połówka głowy barana lub owcy. Spokojnie, z językiem ale za to bez mózgu. Najważniejsze jest oko, uznawane za przysmak. Tylko gość, którego darzy się szacunkiem, może zjeść tę część potrawy.
Źródło: Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Radio ZET,
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku
Oceń artykuł
