Oceń
Co jadło się za czasów PRL? Co gotowało się „za komuny”? Przypomnijmy sobie kultowe dania i przekąski PRL. Wiecie czym jest bryzol, kotlet pożarski, żabie oczko i jak smakowała na prywatkach słynna pasta awanturka? Kuchnia PRL może was zaskoczyć. Polskie gospodynie z niczego potrafiły wyczarować coś lepiej niż Harry Potter.
Kuchnia PRL. Te kultowe dania to był hit. Czym jest bryzol i awanturka?
PRL to trudna historia Polski i mroczne czasy (słusznie minione). Sklepy były pełne pustki, na półkach stał niemal sam ocet, a i tak gospodynie domowe potrafiły wyczarować pyszne dania. Mając niewiele produktów, potrafiły dosłownie uczynić cuda, często oszukując rzeczywistość. Co robiło się z mięsa „za komuny”, gdy udało się je kupić? Jakie przekąski serwowano na imprezach?
Quiz: Kultowe polskie filmy - test wiedzy. Znasz te komedie, cytaty i sceny?
Bryzol – kultowe dania z PRL-u. Kotlet lepszy niż schabowy
Bryzol to kultowe danie z PRL. Cienki i chrupiący kotlet do którego zrobienia najczęściej wykorzystywano mięso wołowe lub wieprzowe, pokrojone w cienkie plastry i rozbite tłuczkiem. Najczęściej mięso na bryzola było jednak drobno mielone albo siekane, a następnie w formie kotleta rozpłaszczane. Jak podaje wiele źródeł, bryzole nie miały panierki typowej dla kotletów mielonych i schabowych. Zamiast bułki tartej, używało się samej mąki.
Przypominamy, że w czasach PRL-u, a więc czasach słusznie minionych, trudno było o wieprzowinę lub wołowinę. Wykorzystywana była również konina. Ówczesne władze uważały konie za przeżytek, sporo koniny eksportowano.
Gdy bryzol wyglądał nieapetycznie, np. na stołówkach pracowniczych, przykrywało się go pieczarkami i cebulką.
Awanturka w PRL. Kultowa przekąska na imprezach
Jeśli wymieniamy kultowe dania i przekąski z PRL-u, w takim zestawieniu musi znaleźć się słynna "awanturka". Była prostym, tanim i smacznym smarowidłem. Stanowiła alternatywę dla drogich wędlin czy serów. Była to domowa wersja pasty do chleba, bardzo popularna w kuchni lat 70. i 80., kiedy dostęp do wielu produktów spożywczych był ograniczony. Dzisiaj na pewno będzie zdrowszym smarowidłem do kanapek niż rakotwórcze pasztety.
Jednej receptury na awanturkę nie ma. Każda gospodyni miała swój przepis na pastę do kanapek. Zawsze jednak podstawa peerelowskiej awanturki to ser (twaróg lub bryndza) i ryby (wędzone lub z puszki, najczęściej używano szprotek lub sardynek w oleju lub ryb w pomidorach).
Składniki pasty awanturki zazwyczaj obejmowały:
- Twaróg – baza pasty, zwykle tani i łatwo dostępny.
- Sardynki lub inne tanie ryby w puszce – nadawały wyrazisty, lekko słony smak.
- Cebulę – dla ostrości.
- Musztardę – dla podkręcenia smaku.
- Przyprawy – sól, pieprz, ewentualnie papryka w proszku.
Rumsztyk – kultowy kotlet mielony
Dziś króluje kotlet schabowy, a w PRL królował rumsztyk. Jak zwraca uwagę serwis Pysznosci.pl, "rumsztyki w okresie PRL gościły na stole częściej niż popularny obiad ze schabowym w roli głównej".
Czym jest rumsztyk? Był kultowym polskim kotletem mielonym. Rumsztyki królowały w barach i restauracjach. Był to kotlet obowiązkowo duszony w cebuli. Co ważne, było to mięso grubo mielone albo siekane, a nie tak jak dzisiaj kotlety, które mielone są na drobnych oczkach niemal na mięsną plastelinę.
W kuchni warszawskiej spotkamy też rumsztyk nie z mięsa mielonego, lecz w formie ciętego plastra mięsa. W takiej formie podają go również kuchnia austriacka i czeska.
Meduza i lorneta - popularna przekąska na imprezach "za komuny"
Dancingi, prywatki, „fajfy”, przyjęcia karnawałowe – co serwowało się na imprezach kilkadziesiąt lat temu? Królowała „lorneta z meduzą”, czyli… seta i galareta! „Lorneta” to dwa kieliszki wódki. Galareta to oczywiście nóżki w galarecie, czyli ówczesna popularna zakąska do alkoholu.
Warto dodać, że nóżki trudno było kupić. Gdy już udało się je dostać, musiały zostać ugotowane z warzywami, później posiekane. Ścięty wywar (np. za pomocą żelatyny), z pokrojonymi warzywami i mięsem, stawał się galaretą. Najbardziej popularnym dodatkiem do zimnych nóżek był ocet, najbardziej dostępny towar w czasach PRL.
Quiz: Test z historii PRL. Pamiętasz te czasy? Młodzież odpadnie na 5. pytaniu
Mortadela w PRL - kotlety prawie schabowe
W PRL ciężko było o mięso na schabowego czy bryzola. Panierowana i smażona w formie kotleta była więc mortadela. Tradycyjnie mortadela to włoska parzona kiełbasa, np. z pistacjami. Od 1998 roku mortadella di Bologna objęta została certyfikatem Chronionego Oznaczenia Graficznego. A w Polsce? Lepiej nie wnikać co peerelowska mortadela miała w składzie. Jakby podsumował to jeden z bohaterów filmy „Psy” Pasikowskiego, kotlet z psa trzeciej kategorii, mielony razem z budą.
Podobno w mortadeli było wszystko… oprócz mięsa!
W latach 1981-1983 roku mortadelę sprzedawano na kartki żywnościowe. Każdemu dorosłemu przysługiwało 850 g mortadeli na miesiąc.
Z mortadeli robiło się również tzw. żabie oczko. Był to smażony plaster mortadeli z jajkiem sadzonym.
W latach 1981-1983 roku mortadelę sprzedawano na kartki żywnościowe. Dorosłej osobie przysługiwało 850 g na miesiąc- pisze kuchnia wp.pl.
Kogel mogel - popularny deser z jajek
Dzisiaj, w obawie przed salmonellą, tego peerelowskiego rarytasu pewnie nie tkniecie. A dekady temu był to super popularny deser z surowych żółtek jaj utartych z cukrem. Czasem dodawało się do niego również białko ubite na sztywną pianę.
Co ciekawe, kogel-mogel znany jest w Polsce już od XVII wieku. W Niemczech nosi zwykle nazwę Zuckerei (regionalnie także Goggelmoggel), w Rosji – gogol-mogol (ros. го́голь-мо́голь), a w jidysz – גאָגל־מאָגל (gogl-mogl).
Zupa nic. Słynna zupa z kuchnia PRL-u
Za komuny nie było niczego, więc hitem była zupa „nic”. Szczególnie popularna była w latach 50. To danie, które robiło się w kilka minut. Zupa "nic" znalazła nawet swoje miejsce na "Liście produktów tradycyjnych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju wsi" w województwie zachodniopomorskim. Tę zupę pokochali także Niemcy i Francuzi.
Zupa „nic” to słodka zupa mleczna. Łączyło się mleko z utartymi żółtkami jaj lub ubitymi z cukrem. Ta taki nasz polski „krem angielski”. Tradycyjnie zupa "nic" przyprawiana była wanilią. Podawano ją na zimno. Aby była sycąca, serwowano ją nawet z ugotowanym na sypko na mleku białym ryżem.
Kotlet pożarski - słynne danie z okresu PRL
Kotlety pożararskie (pierwotnie „kotlet Pożarskiego” lub „kotlet à la Pożarski”) wywodzą się z Rosji i znane są w Polsce od XIX wieku. To panierowany kotlet siekany z mięsa drobiowego lub mieszanego drobiowego i cielęcego, serwowany niegdyś z kostką w środku. Jako kotlety Pożarskiego pojawiły się już w anonimowym poradniku kulinarnym Wydoskonalona kucharka z 1847 roku, gdzie zaleca się przyrządzać je z mięsa jarząbka i kurczęcia, posiekane i ubite w moździerzu z dodatkiem rozbitego jajka i muszkatołowej przyprawy.
W peerelowskich barach mlecznych kotlety pożarskie, z braku mięsa, miały wiele "dodatków" w składzie. Masę mięsną mieszano np. z ziemniakami, pieczarkami lub mieloną włoszczyzną.
PRL, jedzenie. Czym były gęsie pipki?
"Za komuny" często jadało się gęsie pipki. Brzmi dwuznacznie? Spokojnie, to po prostu gulasz z drobiowych, najczęściej gęsich żołądków, z dodatkiem śmietany. Nazwa ta dotyczy również nadziewanej podrobami gęsiej szyi.
Kuchnia PRL. Desery i słodycze
Jak zrobić pyszne desery skoro w sklepie nie ma niczego? Polskie gospodynie czarowały w kuchni jakby skończyły kurs w Hogwarcie. Dosłownie potrafiły osłodzić życie. Dla wielu osób symbolem dzieciństwa jest blok czekoladowy, czyli słodki deser z herbatnikami i orzechami. Zastępował tradycyjną czekoladę. W sklepie można było kupić za to wyrób czekoladopodobny.
Jeśli oglądaliście film "Miś" Stanisława Barei zapewne pamiętacie kultowy tekst "Kawa i wuzetka są obowiązkowe dla każdego. Bijemy się o złotą patelnię!". Czym była "wuzetka"? Mówi się, że jej nazwa pochodzi od skrótu WZK, używanego przez gospodynie, który znaczył „wypiek z czekoladą i kremem". Ciasto WZ to czekoladowy biszkopt przełożony śmietanowym kremem. Ten deser stał się symbolem peerelowskiej Warszawy.
Zjeść można było również krem sułtański, który pewnie znacie z filmu „Dziewczyny do wzięcia” Janusza Kondratiuka z 1972 roku. Składa się z ciemnej i jasnej warstwy bitej śmietany oraz z rodzynek (nasączonych w rumie). Można było upiec również metrowiec (babka metrowa), czyli ciasto złożone z dwóch babek: jasnej i ciemnej. W domu mama mogła przygotować wam np. cukierki karmelki.
Ciasta i desery w PRL-u to dopiero był rarytas. Wszyscy oblizywali się na widok wuzetki, karpatki, metrowca czy kremu sułtańskiego. A w domach przyrządzało się blok czekoladowy oraz szyszki, wafle przekładane i ciastka z maszynki. Ech, to były czasy!- przypomina Radio ZET.
Źródło: Radio ZET, Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, kuchnia.wp.pl, Pysznosci.pl
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku
Oceń artykuł
